Sztuka osiągania celów, czyli ostrożnie z życzeniami.

Mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Zanim jednak do nich przejdę, podzielę się z Wami krótką refleksją. W ostatnim czasie panuje trend na wyznaczanie i realizację celów. Człowiek sukcesu to człowiek, który może na swojej liście „odptaszkować” kolejny zrealizowany cel. Lista ta koniecznie musi się zapełniać, ponieważ dzień bez osiągniętego celu to dzień stracony. Takie czasy. Dodam – niestety.

W mediach, na szkoleniach, w pracy, a nawet w gronie znajomych jesteśmy często bombardowani kolejnymi informacjami o tym, co zrobić aby być szczęśliwym człowiekiem, aby dojść na szczyt, aby osiągnąć „wymarzony” cel.

Tylko, czy naprawdę osiągnięty cel gwarantuje nam szczęście? Dlaczego „ludzie sukcesu” są często ludźmi, o których ostatnie co można powiedzieć to, że są szczęśliwy? Jak często – przewrotnie Was zapytam: nasz cel staje się naszą celą? Czymś co zamiast nas budować i rozwijać, ogranicza nas do bolesnych granic możliwości.

Powrócę teraz do zapowiedzianych na początku, dwóch wiadomości. Zacznę od złej: osiągnięty cel, nie jest równoznaczny ze szczęściem. Takie są fakty i musimy przyjąć je do wiadomości. Wszak, z faktami się nie dyskutuje.

Dobra wiadomość jest taka, że świadomie wyznaczony cel, zarządzanie nim, doświadczanie i rozumienie go oraz ewentualnie – z naciskiem na EWENTUALNIE – zrealizowanie tego celu, może dać nam efekt zwany sukcesem, który kreował w nas będzie wewnętrzne poczucie spełnienia i rozwoju, a w konsekwencji da nam upragnione szczęście. Zabrzmiało to trochę jak gonitwa za białym królikiem z Alicji w Krainie Czarów? To może po kolei:

Zacznijmy od pytania podstawowego: skąd się biorą cele?

Prowadząc szkolenia, bardzo często zadaję uczestnikom właśnie takie pytanie. Dawno, dawno temu samemu, też je sobie postawiłam.
W trakcie szkoleń i warsztatów padają rozmaite odpowiedzi na to pytanie.
A jak Ty myślisz, skąd się biorą cele???

Moje przemyślenia skłoniły mnie do usystematyzowania je w następujący agorytm:
Potrzeba > Pragnienie > Życzenie > Marzenie (wizualizacja życzenia) > Cel (marzenie z terminem realizacji).

I tu zatrzymam się przez chwilę na życzeniach. Usłyszałam kiedyś od ukochanej babci: „Dziecko, uważaj czego sobie życzysz…”. Nie zrozumiałam od razu tego jaka prawda kryła się w tym zdaniu. Zrozumiałam te słowa dopiero wówczas, kiedy spojrzałam na swoje życie z punktu widzenia obserwatora. I wiecie co? Uwierzcie mi, gdyby istniała możliwość ubezpieczenia się od nieprzemyślanych życzeń, to osobiście na wszelki wypadek wykupiłabym bezterminowy pakiet VIP.

Piszę o tym, ponieważ każdy cel, który realizujemy, wyrasta na bazie wcześniejszego życzenia.

Idąc dalej będę trzymać się powyższej zaprezentowanego algorytmu celów. Co ważne – jeżeli masz inny pomysł na to, skąd się biorą cele, to nie krytykuj mojego, tylko koniecznie zapisz go sobie, bo realizując swój własny, indywidualny cel, będziesz wiedzieć skąd on się wziął i dokąd może Cię zaprowadzić. To będzie taka Twoja autorska, osobista mapa celu.

Mnie doprowadził do tego, że biegłam bez tchu za białym królikiem i znalazłam się w czarnej dziurze. Tam właśnie rozpoczęła się moja przygoda i świadome wyznaczanie celów.

Drugie pytanie, na które warto sobie odpowiedzieć brzmi: czy cel ma zawsze taką samą konstrukcję? Często bywa, iż cel celowi nierówny. Prawda?

I tu ponownie odwołam się do własnego doświadczenia oraz doświadczenia ludzi, którzy podzielili się ze mną swoją historią. W ten sposób znalazłam swój własny sposób, aby zrozumieć, że cele można podzielić ze względu na to, w jaki sposób są wyznaczane, a co za tym idzie realizowane. Podzielę się z Tobą moim katalogiem celów – uwierz, jest on banalnie prosty. Otóż, podzieliłam cele na 3 kategorie, które w skrócie wyglądają tak: P – S – P.

Już wyjaśniam. Pierwsza kategoria celów, pierwsze P, to przetrwanie

To wszystkie te cele, które stawia przed nami życie. Cel = PRZETRWANIE. Przecież każdemu z nas zdarzyło się stracić pracę lub ukochaną osobę. Niektórzy dowiadują się o chorobie czy śmierci bliskiej osoby. To są takie sytuacje życiowe, gdzie naszym celem jest po prostu PRZETRWAĆ.

Czym jest to przetrwanie? To doprowadzenie do takiego stanu, w którym będziemy czuli się na tyle bezpiecznie aby normalnie funkcjonować w społeczeństwie, w pracy, w życiu. Oznacza to np. znalezienie nowej pracy, zaakceptowanie rozstania z ukochaną osobą, wyzdrowieniu, przejściu przez okres żałoby.

Są to niestety cele, w których nikt nie pyta nas o zdanie czy mamy ochotę je osiągnąć. One spadają na nas a my musimy zachować równowagę, uporać się z problemem, niespodzianką, przykrością i po prostu dalej żyć. Według mnie są to cele najtrudniejsze i najbardziej wymagające – jednak najczęściej osiągane, ale i najmniej doceniane.

Druga kategoria celów, to S jak sabotaż

Ten rodzaj celów, to zazwyczaj oczekiwania innych względem nas lub cele, które nie wynikają z naszych potrzeb, pragnień, życzeń i marzeń, tylko z naszego Ego.

Jak najczęściej wygląda realizacja takiego celu? Oczywiście podejmujemy próbę jego realizacji, po drodze sabotując go np. wymówkami w stylu: „nie mam czasu”, „nie da się”, „nie mam wystarczających znajomości”, „nie jestem dość dobry”, „nie mam odpowiedniego kapitału” itd.

Jak uniknąć stawiania sobie takich celów? Wystarczy zadać sobie jedno proste pytanie: DLACZEGO CHCĘ OSIĄGNĄĆ TEN CEL?

I tutaj dobrze jest stworzyć wyczerpującą listę powodów. Jeżeli na tej liście zobaczysz powód w stylu „bo rodzice będą ze mnie dumni”, „bo chłopak/dziewczyna będzie mnie bardziej kochać”, „bo ludzie będą mnie bardziej szanować”, to zastanów się jeszcze raz, czy naprawdę są to wystarczające motywatory do tego, aby w ogóle brać się za realizację takiego wyzwania? Zastanów się proszę na ile ten cel jest Twój, a na ile ludzi oraz ich oczekiwań wobec Ciebie?

Dlaczego tak ważne, jest zadanie sobie pytania o to, dlaczego chcę osiągnąć ten, konkretny cel?

Pamiętaj, każdy cel, który nie jest Twój i którego motywację znajdujesz na zewnątrz, a nie w sobie – doprowadzi Cię do nieświadomego sabotowania go, albo do braku satysfakcji po jego osiągnięciu. Z doświadczenia wiem, że to ostatnie rozczarowywuje najbardziej. Czasu, pracy i wysiłku który włożysz w osiągnięcie celu nikt Ci nie odda, nie zwróci. Tymczasem uczucie, gdy już go osiągnąłeś, a reszta świata ma to gdzieś, potrafi być bolesna.

I wreszcie trzeci rodzaj celów, wyrażone przez kolejne P, to pasja

To ten cel, który:
1. Jest w 100% Twój
2. Motywacja nie jest uzależniona od czynników zewnętrznych, lub jest uzależniona w minimalnym stopniu
3. Jego realizacja daje Ci autentyczną satysfakcję
4. Jest zgodny z Twoim systemem wartości

Możesz teraz powiedzieć: „STOP! Znam wielu ludzi, których cele wynikały z pasji a pomimo tego często dopadała ich frustracja.” Oczywiście, że tak! Zarządzanie celem na drodze do jego realizacji to: ogromne ryzyko, liczne porażki, nowe doświadczenia, strach, działanie, decyzje, konsekwencje, niezrozumienie, brak czasu, brak snu, zwątpienie a przede wszystkim odpowiedzialność.

Jeżeli chcesz zrealizować cel, to bez względu na to, jak wielka jest Twoja pasja, musisz brać pod uwagę to, że realizacja celu to WYSIŁEK, a nawet najprzyjemniejszy wysiłek powoduje w pewnym momencie zmęczenie materiału, dekoncentrację i demotywację.

Co wtedy zrobić? Odpocznij, odetchnij, złap dystans, odłóż na chwile swój cel – uwierz mi, on bez Ciebie nigdzie nie odleci. Pozostanie przy Tobie jak wierny pies.

Czas na ostatnie, trzecie pytanie.

Dlaczego ludzie, którzy zrealizowali cel – często nie są szczęśliwi? To jest kluczowe pytanie, nad którym również przyszło mi się kiedyś pochylić. Znalazłam odpowiedź. Brzmi ona: PAKIET.

Czym jest Pakiet?  To tak zwana druga strona medalu. Oto przykłady: zakładasz wymarzoną firmę. Brawo ! W pakiecie dostajesz Urząd Skarbowy. Idziesz na wymarzone studia. Fantastycznie ! W pakiecie pojawia się sesja. Wychodzisz za mąż, rzecz jasna za miłość swojego życia. Cudownie ! W pakiecie masz teściową.

Pakiet, to taki bonus, który jest nieodłącznym towarzyszem w osiąganiu celów. Albo jakoś go przełkniemy i postaramy się aby nie psuł nam dobrej zabawy, albo pozwolimy by stał się dla nas prawdziwą udręką. Workiem ołowiu, zniechęcającym nas do wszystkiego. Końcowy sukces w ogromnym stopniu zależy od tego, w jaki sposób będziesz postrzegać nasz Pakiet.

Na koniec, pamiętaj proszę o tym, że każdy cel, bez względu na to, czy zostanie osiągnięty czy też nie, jest ważną lekcją i cennym doświadczeniem. Albowiem droga, którą podążasz jest celem samym w sobie. To dzięki tej drodze i zdarzeniom, jakie na niej spotkamy, jesteśmy tym, kim jesteśmy.

388464_297369483614696_704705425_nAgnieszka KULEJ | Socjolog, certyfikowany mediator i trener. Na co dzień prowadzi szkolenia i warsztaty dla firm, treningi indywidualne oraz buduje modele biznesowe.

Przez kilka lat pracowała jako branch manager oraz knowledge manager w Akademickich Inkubatorach Przedsiębiorczości, gdzie wspierała rozwój startupów.

Realizuje studia doktoranckie w Zakładzie Zarządzania Informacją i Wiedzą Politechniki Częstochowskiej. Jest właścicielka firmy Architektura Wyboru.

Prywatnie miłośniczka psów, aktywna pasjonatka gry w darta oraz entuzjastka literatury autorstwa Ayn Rand.

Motto życiowe: „Pierwszym warunkiem sprostania zmianom jest wyzbycie się lęku przed nimi.” (Florian Znaniecki)