Ściema rekrutacyjna. S01E02. Lekarze

Wśród zwolenników rzetelnej medycyny, znane jest powiedzenie lekarzu lecz się sam. Pacjenci czasem się zastanawiają (tyle chyba wolno pacjentowi?), czy lekarz by zastosował tę samą terapię wobec siebie (lub swoich dzieci), do jakiej przekonuje pacjentów. Okazuje się, że nie zawsze. Czy to coś odkrywczego? W życiu.

Lekarzu lecz się sam

Dziwię się jednak, że jeszcze nikt nie nie wypromował analogicznego powiedzenia, wzywającego do opamiętania się przedstawicieli zawodu parających się (lub babrających się) w HRRS (do wyboru: Human Resources Recruiting Services/Human Resources Recruiting Solutions/Human Resources Recruiting Systems; każdy zwrot brzmi “mądrze, nowocześnie i profesjonalnie”).

Tym bardziej mnie to dziwi, ponieważ w MCS, prominentnej branży ze świata usług profesjonalnych (ang. management consulting services), również słychać narzekania i sceptycyzm części klientów, zarzucających sowicie opłacanym specom do spraw rozwiązywania problemów stworzonych przez samych siebie (patrz: nierzetelnym i cwanych konsultantom), że firmy konsultingowe nie stosują w ramach własnych struktur metod (lub “metod”) proponowanych i wdrażanych u swych klientów. 

Skoro więc można rzec lekarzu/konsultancie lecz się sam, to chyba można również podobne postępowanie zasugerować agencjom rekrutacyjnym. Można, czy nie?

Zanim agencje HRS zaczną pozyskiwać kandydatów dla swych klientów, niech menedżerowie (przepraszam: przywódcy) tychże agencji, najpierw sami nauczą się umieszczać porządnych ‘rekruterów’ we własnych strukturach.

Tu uwaga (i porada) dla fanów piarowej piany zastępującej realne działania: sama zmiany nazwy stanowiska ze Specjalista ds. Rekrutacji na Asystent ds Procesów Rekrutacyjnych, problemu marnej rekrutacji nie rozwiązuje. Trup dalej będzie śmierdział zgnilizną, nawet jak go wykąpiemy w wannie perfum i ubierzemy w ‚garniak’.

Bywa znacznie gorzej.

Znam agencje, które wiedzą doskonale jak pozyskiwać dobrych rekruterów(kursywa celowa), ale intencjonalnie pozyskują poślednich, po czym swoim klientom wciskają kit na temat najwyższej jakości usług rekrutacyjnych. To już zwykły przekręt i szukanie frajera wśród pracodawców. Bez problemu, jak na razie, takich pracodawców znajdują; nie tylko w korpoświecie. O takich agencjach rekrutacyjnych, nawet nie chce mi się w tym momencie myśleć, o pisaniu nie wspomnę. Wrócę do nich na krótko, w nieco „poetyckim” stylu w jednym z końcowych odcinków serialu.

Lekarz, konował czy łapiduch?

Agencja rekrutacyjna musi sama się określić i zdecydować, czy chce być traktowana z należytym szacunkiem i na poważnie (tak jak się traktuje dobrego lekarza), czy woli być pogardzana przez kandydatów i pracodawców (tak jak się traktuje konowała i łapiducha).

Jak mówi znane hasło reklamowe, znanej sieci niemieckich sklepów, mającej w nazwie nazwisko Ludwiga Lidla: DU HAST DIE WAHL (=masz wybór).

.

Koniec odcinka drugiego. Ciąg dalszy nastąpi! 

Serdecznie pozdrawiam
Mieszko Mateusz Sokołowski