Psychopata – modelowy pracownik korporacji

Albert Dunlap, były prezes produkującej AGD firmy Sunbeam, dorobił się pseudonimu „Piła”. Nie tylko dlatego, że specjalizował się w cięciu kosztów i zatrudnienia, ale także ze względu na to, jak dalece posuwał się w manipulowaniu i wysysaniu życia ze swoich podwładnych.

Im bardziej zatracał się w despotyzmie, tym wyższe były jego notowania. Rosły do momentu, gdy Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) dożywotnio zabroniła mu sprawowania funkcji kierowniczych w spółkach publicznych, po tym jak okazało się, że był spiritus movens potężnego przekrętu księgowego

Według Jona Ronsona, autora książki „Czy jesteś psychopatą? Fascynująca podróż po świecie obłędu”, Albert Dunlap jest modelowym przykładem szefa-psychopaty. Autorytatywnym, pozbawionym empatii, patologicznie kłamiącym, manipulującym, impulsywnym. I doskonale odnajdującym się w korporacyjnych realiach. Mogącym bowiem podejmować nie tylko trudne, ale i nieetyczne decyzje – dokonującym nieuzasadnionych ekonomicznie cięć wynagrodzeń, zwalniającym matki samotnie wychowujące dzieci albo upokarzającym harujące osoby po to, by wyzyskać je jeszcze bardziej. Oczywiście wszystko w imię wyższego dobra – zysku korporacji.

Czy jesteś psychopatą?

Szacuje się, że z psychopatią – najczęściej określaną jako zaburzenie struktury osobowości lub sfery emocjonalnej, objawiające się zniekształceniem relacji interpersonalnych, brakiem lęku oraz skrupułów – zmaga się od 1 do 3 proc. ludzi. Prof. Robert Hare, jeden z pionierów badań nad tym problemem, wskazuje, że w amerykańskim społeczeństwie na sto osób przypada jeden psychopata. Ale wśród najwyższej kadry zarządzającej ich udział jest aż czterokrotnie większy. Znacznie większy niż pośród więźniów.

– Na podstawie własnych obserwacji mogę stwierdzić, że w Polsce jest inaczej. W ciągu ponad dwudziestoletniej kariery spotykałem psychopatów, ale nie zauważyłem, żeby wśród przedstawicieli kadry zarządzającej było ich więcej – mówi Wojciech Haman, współwłaściciel firmy szkoleniowej Kontrakt OSH i współautor książki „Psychologia Szefa”.

Przyznaje jednak, że wielkimi organizacjami rządzą mechanizmy, które nie tylko pozwalają psychopatom normalnie w nich funkcjonować, ale i umożliwiają im wspinanie się po szczeblach kariery.

– Korporacyjny świat sam w sobie jest psychopatyczny. Korporacja, jako twór posiadający osobowość prawną, jest psychopatą. I dlatego potrzebuje innych psychopatów, zwłaszcza gdy osiąga gorsze wyniki. Osobowości psychopatyczne świetnie odnajdują się np. w czasie kryzysu finansowego. Wykazują się wówczas bezwzględnością, skutecznością i łatwością w podejmowaniu trudnych personalnie decyzji – tłumaczy Wojciech Haman.

Prof. Robert Hare opracował Skalę Obserwacyjną Skłonności Psychopatycznych (PCL-R), na podstawie której ocenia, czy człowiek posiada niepokojące skłonności. Składa się na nią 20 elementów – m.in. łatwość wysławiania się i powierzchowny urok, przesadne poczucie własnej wartości, potrzeba stymulacji i skłonność do odczuwania znużenia, łatwość w kłamaniu i manipulowaniu, brak wyrzutów sumienia i poczucia winy, rozwiązłość czy brak realistycznych długofalowych celów. Przeciętny człowiek osiąga zazwyczaj poniżej 5 punktów na 40 możliwych. Psychopata – co najmniej 30. Poważne zaniepokojenie powinien już jednak wzbudzić wynik powyżej 20 punktów.

Wiele z tych cech – szczególnie związanych z manipulacją i brakiem wyrzutów sumienia, ale też urokiem i inteligencją – sprzyja robieniu zawrotnej kariery. Jon Ronson w rozmowie z amerykańskim „Forbesem” zwrócił uwagę, żeDominique Strauss Kahn, skompromitowany oskarżeniami o udział w orgiach, próbę gwałtu i sutenerstwo były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego, spełnia większość kryteriów z listy Hare’a. Jednocześnie jednak przestrzegł przed nadmiernemu ufaniu teorii i radził ostrożnie korzystać ze skali PCL-R.

Psychopaci byli, są i będą

Najważniejszym hamulcem blokującym korporacyjne kariery psychopatów powinny być działy HR. Zwłaszcza w czasach, gdy zarządzanie zasobami ludzkimi nabrało dla spółek strategicznego znaczenia i przy rosnącym zrozumieniu, że to od niego w dużej mierze zależy wizerunek firmy i jej zdolność pozyskiwana z rynku talentów. W dodatku HR jest coraz lepiej doinwestowany – według firmy doradczej Deloitte w 2014 roku wydatki na zarządzanie zasobami ludzkimi wzrosły o 4 proc.

Tyle w teorii. W praktyce problem występuje i jest znacznie bardziej złożony.

– Oczywiście istnieją testy diagnozujące zjawisko psychopatii. Trudno natomiast wyobrazić sobie dział HR, który badałby pod tym kątem swoich pracowników – mówi Anna Dolot, ekspert w ATERIMA HR. – Doświadczony specjalista z zakresu zarządzania zasobami ludzkimi, który posiada dobrze rozwinięte umiejętności obserwacji ludzi i ich zachowań, a dodatkowo wzbudza zaufanie pracowników, jest jednak w stanie zdiagnozować problem – dodaje.

Coach i przedsiębiorca Wojciech Paździor uważa, że mimo nowych HR-owych trendów i pojawienia się na rynku pracy nowego pokolenia pracowników, oczekującego od pracodawców innego traktowania, korporacyjnych realiów nie czeka rewolucja.

– Pracowałem z ludźmi o wybranych cechach psychopatycznych dziesięć lat temu i pracuję teraz. Jeszcze sporo czasu upłynie, zanim organizacje nauczą się takich ludzi wykrywać i odpowiednio im pomagać – mówi Wojciech Paździor.

Psychopata pilnie poszukiwany

W Polsce wciąż znacznie większym problemem od psychopatycznych skłonności menedżerów są archaiczne stosunki pracy. Profesor Janusz Hryniewicz w opracowaniu „Stosunki pracy w polskich organizacjach” zwraca uwagę, że w rodzimych przedsiębiorstwach wciąż obowiązują feudalne relacje między pracownikami – leniwymi, nieodpowiedzialnymi i niewykazującymi inicjatywy – a pracodawcami, którzy wyzyskując ich, wcielają się w role feudalnych panów. Utarte w XVI wieku stosunki, zabetonowane w komunistycznych zakładach pracy, wciąż odciskają się na funkcjonowaniu firm, nawet tych najnowocześniejszych. To nie tylko spycha problem psychopatycznych zachowań na dalszy plan, ale i sprawia, że można niepokojące skłonności błędnie utożsamić ze zwykłym prostactwem.

W dodatku dla firm i ich akcjonariuszy najważniejszy ostatecznie jest wynik finansowy, a nie to, w jaki sposób zostanie osiągnięty – czy z poszanowaniem pracowników, czy dzięki niepohamowanej żądzy zysku menedżerów. A to sprzyja rodzeniu się wynaturzeń.

– Czasem żartujemy, że do połowy miesiąca korporacje zajmują się coachingiem, a od połowy zaczyna się walka o wynik – mówi Wojciech Haman. – Musi wydarzyć się coś bardzo znaczącego, żeby korporacja pozbyła się szefa, który przynosi jej zyski – dodaje.

– Jednym z kluczowych narzędzi utrudniających psychopatom funkcjonowanie w biznesie są media społecznościowe. Informacje o firmach oraz panujących w nich warunkach wpływają na decyzje podejmowane przez uczestników rynku pracy. Oczywiście sytuacja wygląda inaczej w obliczu wysokiego bezrobocia, w małych miejscowościach i przy braku możliwości podjęcia innego zatrudnienia – mówi Anna Dolot.

Jednak czasem ani media społecznościowe, ani głośne międzynarodowe skandale nie są w stanie zatrzymać błyskotliwych psychopatycznych karier. Wspomniana afera z udziałem Dominique’a Strauss-Kahna wybuchła w 2011 roku. Francuz zrezygnował wówczas z szefowania MFW. Od tego czasu zdołał jednak zostać członkiem rady nadzorczej rosyjskiego Regional Development Banku, doradcą rządu Serbii, a także wszedł do zarządu grupy finansowej Anatevka. Rozchwytywany jest jak nigdy dotąd.

.

(Krzysztof Domaradzki | Forbes.pl)