Przegrana piłkarzy jest marketingową szansą dla innych sportowców


Emocje, Sprzedaż / wtorek, Czerwiec 26th, 2018

Polscy piłkarze byli, podkreślam BYLI mocną marketingową marką. Wiele firm i brandów wykorzystywało ich popularność do kreowania relacji z Klientami, zwłaszcza w oparciu o emocjonalne zaangażowanie. Charakter futbolu temu sprzyjał. Jednak fatalna postawa na mundialowych boiskach sprawiła , że dzisiaj polski piłkarz to kiepskie źródło dla pozytywnych skojarzeń. Więcej, to symbol obciachu i wstydu przed światem.

Jechaliśmy do Rosji jako szósta drużyna świata.  To budowało nasze emocje, nadzieje, dodawało także plusów w marketingowym przekazie. Wracamy, jako jedni z najsłabszych, co gorsza po żenujących występach. Kibice, a więc i Klienci poczuli się w swojej emocjonalności zdradzeni i oszukani. Polski piłkarz zaczął kojarzyć się z brakiem zaangażowania, lenistwem, brakiem charakteru. To fatalna wiadomość dla speców od reklamy, którzy właśnie w piłkarzy zainwestowali wielomilionowe kwoty.

Natomiast sport, jako taki  wciąż posiada niewątpliwie duży potencjał marketingowy i w dobie zachwiania wizerunku polskiej piłki nożnej, powinni z tego skorzystać sportowcy innych dyscyplin.  To tylko kwestia, w mojej ocenie, wcale nie długiego czasu.

Sympatia i emocjonalne zaangażowanie, zainteresowanie Polaków przesunie się – np. na siatkarzy, lekkoatletów, jesienią znów pokochamy skoczków narciarskich. Wszyscy oni zyskali właśnie, dzięki fatalnej postawie teamu Nawałki, okazję na zdecydowanie większy kęs z marketingowego tortu budżetów reklamowych.

Zapewne już wkrótce zobaczymy wiele reklam, w których to nie piłkarze, a inni sportowcy, tacy, którzy mniej zawiedli nasze emocje i pokładane w ich sukcesach nadzieje. Sprzedaż żywi się sukcesem, pozytywną narracją, z niej czerpie i na niej buduje swój wzrost. Porażka w sporcie oraz odwołująca się do niej lojalność kibicowania ma miejsce, ale tylko wtedy gdy byciu pokonanym towarzyszy autentyczna walka i uczciwe zaangażowanie. Niestety, polskich piłkarzy ten przypadek nie dotyczy.

.

dr Marek Wojciechowski | psycholog biznesu

Dodaj komentarz