Przed weekendem ważna wiadomość. Dlaczego nie lubimy spać w pojedynkę?


Rozwój / piątek, Styczeń 5th, 2018

Potrzeba spania (co najmniej) we dwoje ma kilka przyczyn – od ekonomicznych po psychologiczne. Tak, tak. To problem o wiele bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać.  Ciekawy felieton na ten temat można znaleźć w tygodniku Polityka:

W trosce o higienę snu odpowiednio wydłużamy albo skracamy czas nocnego wypoczynku. Dbamy o odpowiadające nam warunki – wielkość łóżka, miękkość materaca, temperaturę, oświetlenie. Co niektórzy upewniają się przed snem, czy aby na pewno telefon spoczywa w zasięgu ich ręki.

Czasem nie do końca zdajemy sobie sprawę, że na jakość snu wpływa coś jeszcze – fakt, czy ktoś tę intymną chwilę z nami dzieli. Dzielenie łóżka może się wydawać (zwłaszcza parom) naturalne, nawet jeśli bywa problematyczne, bo zmusza do różnych kompromisów. W rzeczywistości potrzeba spania (co najmniej) we dwoje ma jednak kilka przyczyn – od ekonomicznych po psychologiczne.

1. Bo taniej

Aspekt finansowy to być może argument niewielkiej wagi – dzisiaj jeśli decydujemy się na jeden mebel (łóżko), to częściej ze względu na oszczędność miejsca, rzadziej pieniędzy.

Jeszcze w XIX wieku aspekt ten był jednak niezmiernie istotny. Roger Ekirch z wydziału historii na Uniwersytecie w Wirginii w książce „At Day’s Close: Night in Times Past” (U schyłku dnia: Noc w czasach zamierzchłych) tłumaczył, że tak między innymi objawiała się różnica klas. Zamożni mieli do dyspozycji i osobne łóżka, i osobne sypialnie.

Co biedniejsi układali się do snu – by tak rzec – kolektywnie. „Nawet zwierzęta gospodarskie zamykano pod jednym dachem, bo nie wymyślono wówczas lepszego rozwiązania, nie istniały lepsze struktury”. Uważano ponadto, że tak łatwiej zapewnić sobie wzajemnie ciepło.

2. Bo bezpieczniej

Na fobie – w tym lęk przed ciemnością – uskarża się co dziesiąta osoba na świecie. Ponieważ lęk (w odróżnieniu od strachu) ma zwykle podłoże irracjonalne, trudniej go przezwyciężyć. Zdaniem psychiatrów w odpowiednie narzędzia uzbrajamy się już we wczesnym dzieciństwie (potrafimy go sobie przetłumaczyć albo wyrabiamy odpowiednie nawyki) – dlatego większość z nas nie wpada w panikę, ilekroć gaśnie światło, ani nie reaguje krzykiem na widok pająka.

Ciągły stres, życie w pośpiechu, natłok informacji i wrażeń sprawiają, że coraz więcej ludzi odczuwa silne lęki egzystencjalne

Roger Ekirch tłumaczy zaś, że właśnie pod osłoną nocy – jak zwykło się uważać – panoszy się zło. Taki model utwierdza się w kulturze (w książkach i na ekranie). Partner w łóżku daje zatem poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli złudne – i nawet jeśli chroni przed złem tylko wyimaginowanym.

3. Bo zdrowiej

Z badań Wendy M. Troxel z Uniwersytetu w Pittsburgh wynika, że ludzie – zwłaszcza kobiety – którzy mają u boku partnerów, szybciej zasypiają i rzadziej przebudzają się w nocy (częste pobudki zmniejszają efektywność snu). „Sen to czynność niesłychanie ważna dla zdrowia – związana zarówno z chorobami serca, jak i problemami natury psychologicznej”. Nie przypadkiem najwięcej zgonów stwierdza się w godzinach porannych.

Troxel wylicza zalety wspólnego snu: obniża się poziom kortyzolu (hormon stresu) oraz cytokin (białek ważnych dla układu odpornościowego). Podwyższa się zaś poziom oksytocyn (produkowany przed podwzgórze hormon szczęścia).

Z badań Jeffrya H. Larsona z Uniwersytetu w Utah – który porównał zwyczaje 150 par – wynika ponadto, że istotne jest również dostrojenie wzajemnych potrzeb. Jeśli w związek wchodzą tzw. typ wieczorny (osoba, które preferuje nocny tryb życia) z typem porannym (odwrotnie) – mijają się i za dnia, i w ciągu nocy. Tymczasem pary o podobnych preferencjach (zasypiają i budzą się o relatywnie zbliżonych porach) spędzają ze sobą średnio dwukrotnie więcej czasu! I częściej uprawiają seks.

Pary, które sypiają razem, cieszą się lepszym zdrowiem i dłużej żyją – twierdzą eksperci. Ale nocne obyczaje bywają też powodem sporów (o chrapanie, o zagarnianie przestrzeni, o zajmowanie niewłaściwej strony łóżka…). Do takich problemów przyznało się Larsonowi w innym badaniu 167 par (20 proc. badanych). Z badań National Sleep Foundation wynika z kolei, że co czwarta para z powodu nieporozumień decyduje się spać osobno.

4. Bo umacnia więź

Sen to naturalnie jedna z najbardziej indywidualnych (niektórzy mówią: egoistycznych) doświadczeń. Są jednak powody, by nocne nieporozumienia (o których wspomnieliśmy w punkcie trzecim) zrównoważyć zaletami wspólnego snu.

Roger Ekirch uważa, że dzielenie łóżka – niezależnie od tego, czy śpią razem małżonkowie, kochankowie, przyjaciele, niezależnie od statusu i dowolnych innych różnic – przede wszystkim buduje więź.

W felietonie dla „The Atlantic” – wielokrotnie zresztą przedrukowywanym – Jon Methven pisze: „Śpimy razem, bo jesteśmy istotami, które czują. Bo nasze umysły potrzebują odpocząć, ale też mieć towarzystwo, dzielić intymność, wymieniać szepty”.

Dobrze – powiada Methven – zrzucić przed snem cały ciężar dnia, zwierzyć się bliskim z utrapień, przywołać zabawną anegdotę. To dla komfortu psychiki lepsze niż zamartwianie się w pojedynkę.

*

Niezależnie od badawczych obserwacji i zaleceń – ludzie mają różne nocne obyczaje. Choć może warto je od czasu do czasu zweryfikować. Raz jeszcze cytując Ekircha: „W czasach niedoboru ciemności okazji do prywatności, intymności i autorefleksji jest i będzie coraz mniej”.

Przez niedobór ciemności historyk rozumie „kulturę non-stop”, w której przyszło nam żyć – a więc erę wielozadaniowości, nieustannej dyspozycyjności i ciągłego podłączenia do sieci. Dlatego wypada zadbać choćby o sen.

 

Dodaj komentarz