Prawdziwych przyjaciół poznajesz w pracy

Dr Kenneth Siegel, psycholog i szef firmy konsultingowej Impact Group z Beverly Hills, nie wierzy, że przyjaźnie zawierane w pracy są prawdziwe. „To mit – pożądany, ale nieosiągalny. Kiedy do równania dodasz pieniądze i władzę, to wiele zmienia”.

Rzeczywiście, przyjaźnie zawierane w pracy mogą nieść ze sobą szereg zagrożeń. Prezes firmy rekrutacyjnej MRINetwork Michael Jalbert boleje nad tym, że ludzie, spędzający za dużo czasu na socjalizowaniu się, nie pracują wydajnie. Problemy mogą pojawić się również w razie awansu. Koledzy mogą obrazić się na swojego pobratymca, który przeszedł na „ciemną stronę mocy”, bo został mianowany menedżerem. Zaś przełożony, który zażyle przyjaźnił się z podwładnymi przed swoim awansem, może mieć później problemy z zachowaniem obiektywności w ocenie ich pracy. To z kolei może przełożyć się na poczucie niesprawiedliwości w zespole. „Robocza” przyjaźń niesie ze sobą ponadto ryzyko związane z plotkami – z tego względu warto uważać na to, co i komu się mówi. Po awansie sfrustrowany kamrat może wykorzystać niechlubne zwierzenia na twój pohybel.

Z perspektywy zarządu bardzo poważnym zagrożeniem związanym z kumplowaniem się załogi jest skłonność do tuszowania występków i przymykania oka na grzeszki kolegów. Z danych dostarczonych przez niezależną firmę badawczą Rasmussen Reports wynika, że mniej więcej jedna trzecia pracowników była świadkiem dopuszczania się przez kolegów z pracy nieetycznego zachowania. Tylko połowa z nich zgłosiła to przełożonym.

Neil Gussman, który podczas studiów dorabiał w dokach przeładunkowych, wspomina z rozrzewnieniem pomysłowe manewry starych wyjadaczy, którzy za punkt honoru postawili sobie miganie się od roboty. Przykładowo – podczas gdy jeden z pracowników zamykał się w toalecie i czytał gazetę przez 20 minut, drugi stał na czatach, wypatrując przełożonego. W razie stwierdzenia zagrożenia alarmował kolegę siedzącego na „tronie”.

Pracownicy tej samej firmy mieli ponadto w zwyczaju wykorzystywanie pustych kontenerów jako miejsca drzemki. Również w tym przypadku kluczową rolę odgrywał wartownik, który w razie pojawienia się na horyzoncie zagrożenia energicznie budził delikwenta. Pracownicy byli z siebie bardzo dumni za każdym razem, kiedy udało im się oszukać system.

Ale jest i druga, jaśniejsza strona przyjaźni w pracy. Z raportu opublikowanego na łamach „Journal of Business and Psychology” przez prof. Christine Riodan z Wydziału Zarządzania University of Georgia oraz prof. Rodgera W. Grieffietha, psychologa organizacji z Ohio State University, wynika, że zażyłe stosunki w załodze niosą wiele dobrego zarówno dla pracowników, jak i dla firm. Dzięki nim wzrasta poczucie psychicznego bezpieczeństwa, poprawia się komunikacja, wzrasta wzajemne zaufanie oraz szacunek. Polepsza się współpraca w zespołach; pracownicy chętniej wspierają się przy realizacji zadań, mają przy tym więcej energii. Przyjaźń w pracy przekłada się na wzrost poczucia satysfakcji z pracy, co w prostej linii wpływa na zwiększenie zaangażowania w działania na rzecz firmy.

Czy zatem warto tak kreować środowisko pracy, żeby sprzyjało zawieraniu przyjaźni? Tom Rath, badacz z Instytutu Gallupa, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Według jego badań – ludzie, którzy mają w pracy najlepszego przyjaciela, są siedmiokrotnie bardziej zaangażowani w pracę. Ponadto rzadziej ulegają wypadkom i przejawiają wyższe zaangażowanie w kontaktach z klientami.

Z badań przeprowadzonych przez instytut na 5-milionowej próbie wynika, że osoby, które posiadały trzech bliskich przyjaciół w pracy, o 46 proc. częściej określały swój stosunek do pracy jako ekstremalnie pozytywny. Deklarowały również istotnie wyższe zadowolenie z życia od osób, które nie mogły pochwalić się tak licznym gronem przyjaciół.

Z ankiety przeprowadzonej przez firmę Accountemps wynika, że 57 proc. kierowników oraz ponad 2/3 pracowników zaobserwowało wzrost efektywności zespołów roboczych, gdy pracownicy przyjaźnią się również poza biurem.

Nie dziwią wobec tego akcje mające na celu zacieśnienie więzi pomiędzy pracownikami. Należąca do tzw. Wielkiej Czwórki korporacja Deloitte zorganizowała amatorski festiwal filmowy, którego motyw przewodni dotyczył pracy w firmie. Ponad 630 zespołów złożonych z tysięcy pracowników Deloitte zarejestrowało swoje uczestnictwo w konkursie. Każdy z zespołów liczył maksymalnie 7 osób. Paul Parker, szef działu HR Deloitte, twierdzi: „Tego typu działania wzmacniają relacje pomiędzy ludźmi, którzy pracują razem, a przecież zawsze włożysz w pracę więcej wysiłku, jeśli zależy ci na osobach, z którymi pracujesz”.

Parker ma rację. Silne przyjaźnie w pracy stanowią ważny, choć często niedoceniany czynnik motywacyjny. Szczególnie istotny dla pracowników, którzy spędzają tam dużo czasu, przez co mają niewielkie szanse na nawiązanie przyjaźni z osobami spoza środowiska zawodowego. W stresującej pracy przyjaciele mogą służyć wsparciem, zrozumieniem i radą.

A co najważniejsze dla pracodawcy: zmniejszają się chęci pracowników do zmiany firmy. Z badań wynika, że kiepskie relacje w zespole nasilają chęć zmiany pracodawcy jeszcze bardziej niż niskie zarobki! Chcesz zatem zatrzymać najwartościowszych pracowników? Bądź zadowolony kiedy się przyjaźnią!

Tak więc bilans potencjalnych strat i zysków z tych socjalizujących pogaduszek, kawek, a i głębszych relacji z kolegami zza biurka wychodzi na plus. I dla nas samych, i dla firmy.

.

 

Grzegorz Gustaw | Polityka.pl


Lubisz dostawać prezenty?
Aktualne informacje z Psychologii Sprzedaży w Twojej skrzynce.
Plus mnóstwo ciekawych materiałów, video wykładów, ebooków
oraz specjalnych zaproszeń na dobre szkolenia.
Zapisz się do naszej Bazy Wiedzy.
Naprawdę warto!