Pragnienia vs. potrzeby. Co je różni? Jak je mądrze realizować?

W świadomości osób dojrzałych istnieje pewna wyobrażona linia, która wyraźnie rozgranicza „pragnienie” i „potrzebę”. Niestety, wielu z nas często myli te pojęcia. Pragnieniem jest to, co „pragnąłbym” by się spełniło, ale nie „potrzebuję”, podczas gdy potrzeba jest czymś, bez czego naprawdę NIE mogę funkcjonować.

W rzeczywistości – niezależnie od punktu widzenia – potrzebami istoty ludzkiej są picie, jedzenie i ochrona przed klimatem – jeśli miejsce, w którym mieszkasz, charakteryzuje się surowym klimatem. Nic więcej.

Dobrze jest mieć pragnienia, to naturalne. Pragniemy posiadać rzeczy, bawić się, żyć wygodnie, być kochani, kochać… i wszystkie są uprawnione, jeśli tylko nie przemienimy ich zabobonnie w potrzeby. I jest tak, że pragnienia dostarczają przyjemności, a wymyślone potrzeby tworzą niepewność, niezadowolenie, lęk i depresję. Wydaje się jednak, że my, ludzie, mamy silną skłonność do tworzenia wyobrażonych potrzeb na podstawie uprawnionych pragnień.

Case study

Ewa jest kobietą młodą, ładną, inteligentną. Odebrała dobre wykształcenie  w rodzinnym Krakowie, a teraz mieszka w Warszawie, oddając się swojej pasji, pisaniu. Opublikowała kilka książek, choć nie sprzedały się w wysokich nakładach. W każdym razie, na co dzień zarabia przyzwoicie jako tłumaczka na niepełnym etacie. A jednak jej życie wewnętrzne jest katastrofalne.

Często doświadcza lęku, świat wydaje się jej odstręczający i wrogi, a nade wszystko zadręcza się, że w 35 roku życia nie jest jeszcze znaną pisarką. Często podczas spotkań mówi mi:

– Kiedy odwiedzam znajomych, czuję się okropnie, bo widzę, że on czy ona robią karierę, do czegoś doszli. A ja jestem tylko zwykłą tłumaczką na trzy czwarte etatu. Wstyd mi.

Ewa czuje się gorsza względem każdego, kto w jej przekonaniu osiągnął sukces zawodowy. Dla niej potrzebą było zostanie sławną pisarką, i jak mi wyznała, ta presja nie pozwalała jej czerpać radości z pisania, bo gromadziła się w niej frustracja. Ten przykład ukazuje efekt sztucznego pompowania pragnienia tak długo, aż stanie się potrzebą.

Tworzenie sztucznych potrzeb powoduje zaburzenia emocjonalne, i to bez względu na to, czy są one zaspokajane, czy nie, gdyż:

  • Jeśli ci się nie udaje, jesteś przegrany…
  • Jeśli ci się udaje, zawsze możesz to stracić… i tak wprowadzasz do swojego umysłu strach i niepewność.

Pragnienie – Potrzeba

Jak napisałem wcześniej, wszystko wydaje się wskazywać na to, że my, istoty ludzkie, rodzimy się ze skłonnością do zmieniania pragnień w potrzeby. To problem powodowany przez naszą kreatywną wyobraźnię, która bywa bronią obosieczną.

Lecz jeśli chcemy osiągnąć dojrzałość, musimy tej skłonności unikać i zawsze  trzymać na wodzy pragnienia, które są dobre, jeśli służą tylko rozrywce w życiu. W życiu, które już jest szczęśliwe samo w sobie.

Jeśli pragnienia się nie spełniają, nic się nie dzieje: nie są niezbędne, abyśmy czuli się spełnieni, abyśmy korzystali z naszych innych możliwości. Faktem jest, ze poza piciem i jedzeniem nierozsądnym jest „potrzebować” czegokolwiek więcej: miłości, towarzystwa, rozrywki, kultury, seksu…