Polacy śpią na pieniądzach, ale tylko statystycznie


Motywacja, Rozwój / czwartek, Kwiecień 19th, 2018

113,44 zł. Dokładnie tyle brakuje, by średnie wynagrodzenie w Polsce pokonało granicę 5 tys. zł brutto. Stanie się to za kilka miesięcy. Zarabiasz mniej? Nic dziwnego. W podobnej sytuacji są dwie trzecie Polaków. Sprawdza się tutaj słynne powiedzenie, że istnieją kłamstwa, wielkie kłamstwa i… statystyka. 

W marcu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło do 4 886 zł 56 gr. To o 6,7 proc. więcej niż rok wcześniej. W pierwszym kwartale wynagrodzenia w ujęciu rocznym wzrosły o 7,1 proc. – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Rosnącym pensjom towarzyszy wzrost zatrudnienia, które w marcu wyniosło już 6,2 mln osób, czyli o 3,7 proc. więcej niż przed rokiem.

Coraz bliżej piątki

Eksperci spodziewają się, że mocne wzrosty wynagrodzeń utrzymają się w kolejnych miesiącach. Zdaniem Piotra Piękosia, ekonomisty Pekao, w całym 2018 r. płace wzrosną o 7,5 proc. po wzroście o 5,9 proc. w 2017 r. Według Marty Petki-Zagajewskiej, ekonomistki PKO BP, będą rosły jeszcze szybciej.

– Dynamika zatrudnienia nie przyspiesza, więc płace będą rosły coraz szybciej. Wymusi to konkurencja na rynku pracy – pracodawcy będą płacić więcej albo żeby przyciągnąć pracownika, albo dlatego, żeby nie odszedł – tłumaczy Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Jeśli tak się stanie, już niebawem przeciętna płaca w Polsce przekroczy pułap 5 tys. złTo kwestia kilku miesięcy.

Dwie rzeczywistości

Dlaczego więc tak wielu Polaków z niedowierzaniem patrzy na dane GUS porównując je z comiesięcznymi wpływami na swoje konta? Powodów jest kilka.

 Po pierwsze, o czym często zapominamy, GUS publikuje informacje o wynagrodzeniach brutto. Blisko 4,9 tys. zł przeciętnej pensji w marcu oznacza niespełna 3,5 tys. zł na rękę. Jednak nawet taki wynik jest dla wielu nieosiągalny.

Po drugie, GUS co miesiąc informuje o płacach w sektorze przedsiębiorstw, a nie w całej gospodarce. 

Zawsze trzeba podkreślać, że „średnia krajowa” jest wyliczana dla dużych i średnich firm (tych lepiej płacących na rynku) i dotyczy 6,2 mln z 16,5 mln pracowników. To nie jest reprezentacja większościowa, lecz wyrywkowa. Realnie na rynku pracy mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacjąWarto zauważyć przy tym, że podawane przez GUS przeciętne wynagrodzenie uwzględnia także wypłaty premii i różne dodatkowe benefity.

– To nie jest goła pensja – przypomina ekonomistka PKO BP. I dodaje, że średnie wynagrodzenia są zawyżane przez sektory, gdzie płaci się znacznie lepiej, np. górnictwo czy branżę informatyczną.

Średnia płaca w całej polskiej gospodarce w 2017 r. była niższa i wyniosła 4 271,51 zł brutto, co oznacza 3 042,16 zł netto. Dla wielu jednak i taka kwota pozostaje poza zasięgiem.

Po trzecie, GUS podaje średnią arytmetyczną wynagrodzeń. A ta jest zaburzona przez bardzo wysokie wynagrodzenia. Dane GUS pokazują przeciętne pensje zarówno pracownika, który zarabia 2 tys. zł, jak i prezesa zarabiającego np. 40 tys. zł. Średnio zarabiają po 21 tys. zł.

Inne spojrzenie

Na szczęście raz na dwa lata GUS przedstawia inne spojrzenie na płace w Polsce. Najnowsze takie badanie struktury wynagrodzeń dotyczy października 2016 r.

Wtedy w gospodarce narodowej zarabiało się 4 346,76 zł brutto. Tymczasem połowa pracujących musiała się zadowolić kwotą 3 510,67 zł (to wartość środkowa, tzw. mediana), czyli nieco ponad 2,5 tys. zł na rękę.

Mediana dużo lepiej od średniej odzwierciedla rzeczywistość, jest bliższa temu, ile naprawdę zarabiają Polacy.

Jednak najczęściej płaca była jeszcze niższa niż mediana – obrazuje to tzw. dominanta. W październiku 2016 r. wynosiła tylko 2074,03 zł. To zaledwie 1 511,61 tys. zł na rękę. I trzy razy mniej niż „przeciętne” wynagrodzenie, o którym poinformował GUS. W sumie aż dwie trzecie pracujących (66,2 proc.) zarabia mniej niż wynosi średnia krajowa.

Dane dotyczące przeciętnego wynagrodzenia odnoszą się do całej Polski. Tymczasem w regionach jest ono bardzo zróżnicowane.

– Różnice sięgają 1 tys. zł brutto. Na przykład Mazowsze już dawno przekroczyło 5 tys. zł. Podobnie jest z danymi o bezrobociu, które w niektórych powiatach wciąż przekracza 25 proc., gdy w całej Polsce wynosiło w lutym zaledwie 6,8 proc. – mówi ekspert Work Service.

Dla zarabiających mniej niż „przeciętnie” pocieszające może być, że pensje najszybciej rosną tam, gdzie są najniższe.

– Na razie na wzroście wynagrodzeń korzystają słabiej zarabiający. Jednak bardziej niż na wysokość wynagrodzenia czytelnicy powinni patrzeć na to, jak szybko ich pensje rosną – wolniej czy szybciej, niż wynika z danych GUS. To pozwoli ocenić, czy pracodawca nadąża za zmianami na rynku pracy – radzi ekonomistka PKO BP.

.

Bartosz Krzyżaniak || Forbes

Dodaj komentarz