Perfekcjonizm – koszt czy zysk?


Kompetencje / czwartek, Maj 17th, 2018

Pomyśl – jaki wpływ na Twoje życie zawodowe, ale i osobiste ma perfekcjonizm? Czy rzeczywiście jest czymś wartościowym, przynoszącym korzyści? A może pod warstwą iluzji chowa się rak, który toczy człowieka i odbiera mu zdrowie, radość życia?

Zwykle mają wszystko dopięte na ostatni guzik, dopracowane i idealne – nieważne, czy to zadania związane z pracą zawodową, czy z obowiązkami rodzinnymi. Wiele osób patrzy z podziwem na perfekcjonistów – marząc o takim partnerze lub pracowniku.

Postrzegamy perfekcjonizm jako coś pozytywnego, wartościowego. Myślimy:

  • pracownik perfekcjonista – nigdy nie zawiedzie pracodawcy, da z siebie wszystko, byle służyć firmie i jej interesom
  • matka perfekcjonistka – wypucuje dom, zrobi dwudaniowy obiad i jeszcze zapewni dziecku całą pulę zabaw edukacyjno-rozwojowych
  • ojciec perfekcjonista – zadba o rodzinę, o każdą jej najdrobniejszą potrzebę (przewidzi ją, zanim jeszcze powstanie, i na nią odpowie)
  • student/uczeń perfekcjonista – przyniesie same piątki/szóstki, wygra konkurs, otrzyma stypendium, będzie dumą rodziców.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Czy jednak rzeczywiście bycie perfekcjonistą to sama korzyść dla człowieka? Niestety nie. To pozór. Perfekcjonizm – bardzo często – to nie prawdziwe złoto – lecz pomalowane złotą farbą aluminium. Pod warstewką złota kryje się dramat człowieka. W dalszej perspektywie wyda on owoce w postaci strat zamiast zysków. Będzie to ze szkodą zarówno dla niego, jak i dla jego pracodawcy oraz bliskich, którzy go otaczają.

Perfekcjonizm jest strategią leczenia zaniżonego poczucia wartości i nadmiernego poczucia zagrożenia. Wiecznie jest kolejna, wysoka poprzeczka do przeskoczenia, ciągłe napięcie, walka o następny sukces. Jeśli się nie uda – pojawia się frustracja, wybuchy złości, obwinianie siebie i innych. Jeśli się uda, to i tak nigdy nie jest dość dobrze i niepokój pozostaje.

Perfekcjonista jest swoim własnym bezwzględnym nadzorcą. Na ogół nie ma dla siebie litości – bierze więc na siebie więcej, niż jest w stanie udźwignąć.

Nie zwraca uwagi na to, że jego ciało i umysł mają swoje potrzeby, o których na dłuższą metę nie można zapominać. Bez odpoczynku, właściwego odżywiania, bez regeneracji sił, w stanie ciągłego napięcia stresowego, z ogromnym bagażem zobowiązań – łatwo o wypalenie energetyczne, o spadek efektywności, pogorszenie relacji ze współpracownikami/w rodzinie, o błędy i wypadki w pracy, poczucie chronicznego zmęczenia czy nawet depresję.

Perfekcjonista nie potrafi realnie mierzyć swoich sił, prawidłowo ustalać priorytetów. Wbrew pozorom – nie jest zorientowany na zadanie, lecz na siebie. Podejmuje się zbyt wielu zadań, nie odmawia, nie deleguje (uważa, że sam zrobi to najlepiej) i nie potrafi prosić o pomoc. Traci ogromne ilości energii i czasu, próbując kontrolować rzeczywistość. To generuje ogromny stres i napięcie, obciąża ciało i umysł – grozi kryzysem zdrowotnym.

No bo ile można jechać na pełnym gazie samochodem, którego się nie tankuje, gdy nie uzupełnia się poziomu płynów i co jakiś czas nie zatrzymuje na postój? Dlatego konieczny jest trening odpuszczania sobie.

Czy zatem warto być perfekcjonistą i zatrudniać perfekcjonistów? To wielki dar tylko na pozór. Perfekcjonizm to ból i niepewność – jedni z największych wrogów współczesnych liderów.

.

Wojciech Eichelberger | psychoterapeuta, współtwórca Instytutu Psychoimmunologii

 

 

Dodaj komentarz