Niedoceniani bohaterowie naszej codzienności


Case study, Emocje, Motywacja, Rozwój / niedziela, Sierpień 12th, 2018

Cofnijmy się w czasie. Mamy początek czerwca 2018. Telewizory, laptopy, komórki pełne są reklam z udziałem polskich piłkarzy. Newsy oraz informacje prześcigają się w licytowaniu – kogo i jak wysoko pokonamy. A w nas płoną nadzieje, że wyjście z grupy to pryszcz i zatrzymamy się gdzieś, minimum na ćwierćfinale mundialu. Polscy futboliści razem z Nawałką są bohaterami naszej codzienności. Emocje rozgrzane do czerwoności, niczym hutniczy piec. Dzieciaki na szkolnych boiskach są Lewandowskimi, Krychowiakami i Grosikami.

Jak to wszystko się skończyło, wszyscy wiemy. Dramat, trzy metry mułu. Kac pozostał do dzisiaj.

A teraz, chwila obecna. Mamy 12. dzień sierpnia. Na berlińskich Mistrzostwach Europy w Lekkiej Atletyce jesteśmy najlepszym teamem. Co tam teamem, prawdziwym wunderteamem.

Polscy lekkoatleci, bez stumilionowych kontraktów, bez sesji reklamowych, wizyt w telewizjach śniadaniowych, bez szpanu i garniturów od Armaniego, nie tylko “wyszli z grupy”, nie tylko zaliczyli ćwierćfinały, półfinały, ale w liczbie złotych medali pobili wszystkich. Ba, cudownie skuteczna Justyna Święta, w ciągu godziny zdobyła dwa złote medale (400 m solo i w sztafecie)

Sportowo ogromny sukces. Pytanie tylko, czy potrafimy go docenić? Czy zwycięstwa naszych biegaczy, skoczków, pchaczy i miotaczy – mają dla nas, tak naprawdę – jakieś znaczenie? Owszem, chwilowa ekscytacja i emocjonalny zapał są, ale co będzie jutro? Czy długofalowo uszanujemy, docenimy wysiłek ludzi, którzy łącznie, przez cały rok zarabiają mniej niż Lewandowski w tydzień? Czy lekkoatleci staną się wzorem dla młodych dziewcząt i chłopaków? Czy nasze rozmowy w biurach, w pracy, przy wieczornym piwie rozpalać się będą wokół Adama Kszczota, czy jednak powrócą do sto osiemdziesiątej szóstej zmarnowanej okazji przez Milika?

Czy branża reklamowa i marketingowa wykorzysta prawdziwy potencjał promocyjny naszych bohaterów z Berlina? Czy sponsorzy zaczną wreszcie doceniać sport, który realnie przynosi nam medale, buduje dobre wzorce postaw i zachowań, pokazuje, że ciężka praca zapewnia sukces, a nie tylko – tak jak futbol – lans, celebryctwo i nadzieje, co chwila roztrzaskiwane o brutalną rzeczywistość?

Jak to się dzieje, że wciąż kibicujemy, interesujemy się tymi i łożymy ciężkie pieniądze na tych, którzy wciąż nas zawodzą, a – w sumie – strasznie nie doceniamy tych, dzięki którym polski sport coś znaczy w Europie i Świecie?

Czy abstrahując od sportu, nie jest tak również w naszym codziennym życiu?

Czyż nie bywa w nim tak, że przedłużamy kolejny kredyt zaufania wobec osób, które po prostu – na ów kredyt i nasze zaufanie nie zasługują, a zapominamy i nie dostrzegamy prawdziwych mistrzów?

Może te Mistrzostwa Europy czegoś nas nauczą? Nie tylko jako kibiców, ale jako managerów, prezesów, przedsiębiorców, pracowników, po prostu, jako ludzi?

.

dr Marek Wojciechowski | psycholog biznesu

Dodaj komentarz