Miasto jest katem psychiki


Emocje, Rozwój / poniedziałek, Październik 15th, 2018

Mieszkańców metropolii częściej dotykają choroby psychiczne niż ludzi na wsiach. Takie są fakty. Pytanie tylko, dlaczego tak się dzieje i co z tego, tak naprawdę, wynika?

Miejsce urodzenia to nie tylko stała rubryka w dokumentach. To również klucz do sposobu działania naszych mózgów. Wieś wywiera na nie zasadniczo lepszy wpływ niż miasto. Oznacza to mniejszą skłonność do zaburzeń psychicznych czy chorób takich jak schizofrenia – twierdzą naukowcy na łamach najnowszego numeru „Nature”.

Instynkt stadny

W miastach żyje obecnie ponad połowa ludzi na świecie, a do 2050 roku odsetek ten wzrośnie do niemal 70 proc. W wielu krajach Europy Zachodniej tereny zurbanizowane wchłonęły niemal całą ludność: 97 proc. populacji w Belgii, 91 proc. w Wielkiej Brytanii, w Niemczech 88,5 proc., a we Francji i Hiszpanii – blisko 78 proc. mieszkańców.

Dowiedziono, że ryzyko zaburzeń lękowych jest o 21 proc. wyższe u ludzi urodzonych w mieście, którzy też są o 39 proc. bardziej narażeni na zaburzenia nastroju, w tym depresję – mówi współautor badań dr Jens Pruessner z Uniwersyteckiego Instytutu Zdrowia Psychicznego Douglas w Kanadzie. – W dodatku liczba przypadków schizofrenii jest niemal dwukrotnie wyższa wśród osób, które się urodziły i wychowały w mieście.

Po raz pierwszy neurologom udało się też zidentyfikować ich biologiczną przyczynę. Jest nią odmienny sposób działania mózgów ludzi wychowanych w mieście i na wsi. Dr Pruessner wraz z badaczami z Centralnego Instytutu Zdrowia Psychicznego w Mannheim wykonali serię eksperymentów. Ich uczestnicy mieli za zadanie wypełnić komputerowe testy arytmetyczne, przeprowadzane pod silną presją osób kierujących badaniem. Miało to na celu zbadanie poziomu stresu społecznego odczuwanego przez uczestników eksperymentu.

Dzieciństwo w tłumie

Podczas wykonywania testów ludzie ci byli badani za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI), metody pozwalającej podglądać pracę mózgu. Wzmożony przepływ krwi pokazuje, który obszar jest akurat aktywny.

Zbijające z tropu zadania nie tylko przyspieszyły im rytm serca, zwiększyły ciśnienie krwi i poziom kortyzolu, hormonu stresu, ale też wywołały zmiany aktywności obszarów mózgu związanych z emocjami i stresem. U osób wychowanych w mieście zaobserwowano zwiększoną aktywność jądra migdałowatego, rejonu mózgu odpowiedzialnego za kontrolę emocji i nastroju, ale też za fizjologiczne reakcje związane ze strachem. Z kolei u ludzi żyjących na wsi naukowcy zauważyli większą aktywność tzw. kory obręczy, obszaru zaangażowanego w kontrolę negatywnych skutków stresu. To oznacza, że środowisko miejskie zwiększa stres.

Okazało się, że stopień aktywności jądra migdałowatego jest ściśle związany z wielkością miasta, w jakim dana osoba akurat mieszka. Sposób funkcjonowania kory obręczy miał związek z tym, ile czasu w dzieciństwie uczestnik badania spędził w dużym mieście. Im dłuższy to był okres, tym gorsza była kontrola negatywnych skutków stresu.

Na reakcje mózgu na życie w mieście nie miały wpływu ani status społeczny, ani zamożność. Można powiedzieć, że miejski stres jest bardzo demokratyczny, bo dotyka wszystkich na równi. Z czego on wynika?

Psycholodzy ustalili, że życie w zatłoczonym środowisku i związana z tym konieczność podporządkowania się otoczeniu osłabiają naszą kontrolę nad własnym życiem codziennym. I to właśnie nas najbardziej stresuje.

.

#psychologiasprzedazy

Dodaj komentarz