Mężczyzna ma być silny, bo inny jest zerem?


Stres / wtorek, Wrzesień 11th, 2018

Człowiek z depresją? A fuj. Mężczyzna, który cierpi? O, doprawdy ohyda. Masz zarabiać, masz walczyć, masz wygrywać. Możesz się zabić z powodu tej presji. Chyba, że masz obok siebie kochającą kobietę, która cię wspiera.

Kamil: „Mężczyzna ma być silny, zarabiać na dom, pomagać w domu. Facet z depresją jest zerem. Co w ogóle jest depresja? A ja pamiętam godziny wgapiania się w ścianę. Stan, kiedy nie miałem siły nawet odpalić serialu, a co dopiero wysłać gdzieś CV. Wgapianie się. Codziennie między 8.30, a 17.30, bo potem Weronika wracała z pracy. Zwlekałem się z łóżka, trochę myłem, odpalałem kompa. Gdy ona wchodziła z dziewczynkami do mieszkania, byłem już prawie dawnym sobą. „Miałem dwa spotkania, wysłałem 50 CV” kłamałem. Męczyły mnie córki. Czekałem na noc. Nie spałem. Ale chociaż nikt ode mnie niczego nie chciał.

Weronika: Wchodzę do mieszkania, zaduch. Gdzieś leżą niedopałki papierosów. Ale długo nie czułam, że on mnie oszukuje. Walczyłam o naczynia w zlewie, i zmięty ręcznik na podłodze w łazience. Byłam trochę dobra, a trochę zła. Ta dobra mówiła: „Nie martw się, to normalne, każdy czasem traci pracę. Daj sobie czas. Zła: „Weź się w garść!!!!

U psychologa usłyszałam, że „weź się w garść” to najgorsze co może pani powiedzieć chorej osobie. „Doprawdy? A ma pan coś mądrzejszego do powiedzenia? Co niby mam zrobić ja? Wszystko jest na mojej głowie” krzyczałam. Życie z człowiekiem z depresją to bezradność. Niezależnie od tego, czy depresję ma kobieta, czy mężczyzna. Ja pamiętam jeszcze wstyd.

Wersja Weroniki

Żyjesz z mężczyzną sukcesu. On ma na imię „sukces” już tego pierwszego dnia, gdy go poznajesz, choć macie po dwadzieścia parę lat. Sukces studiuje architekturę, wie mnóstwo o świecie. Już zarabia, chociaż na studiach jest ciężko. Jeździ na snowboardzie, nartach, wspina się w górach. Jest autorytetem. Imponuje tobie, koleżankom, rodzicom. Przyjaciółki mówią: „facet musi zarabiać, musi być mądry. Ty tak nie myślisz. Uważasz, że ludzie muszą się przede wszystkim wspierać. Ale cieszysz się, że twój facet zarabia. Że ma pomysły, ambicje, że kanapa i piwo to abstrakt, a nie rzeczywistość.

Nasza przeszłość. Kamil pracuje w dużym biurze projektowym. Robi karierę.Klienci lubią z nim pracować, bo jest szybki, bardzo kreatywny i nie robi problemów. Jest idealistą, ma w głowie swoje projekty, ale jak klient każe mu coś zmienić, on to po prostu robi. „Klient nasz pan” powtarza. Zaśmiewamy się przy winie. Bo Kamil wierzy, że niedługo odbije się na tyle, że będzie mógł realizować bardziej niezależne projekty.

Rodzę nasze córki, bliźniaczki, a Kamil odchodzi z biura projektowego. Zakłada pracownię architektoniczną z przyjacielem, wspólnikiem. „Wolność” powtarza. „Wolność przede wszystkim. Już czas”. Rytm naszego życia się zmienia. Kamil częściej jest w domu. Jesteśmy szczęśliwi, bo kiedyś w firmie potrafił siedzieć codziennie do 21. Ogarniam dziewczynki, zakupy, mieszkanie, swoją pracę, która nie jest pracą tak absorbującą. Kamil ogarnia finanse. Czuje się z nim bezpiecznie. To dobry czas. Jest 2011 rok, znajomi trochę narzekają na kryzys.

Pięć minut przed katastrofą

Jedziemy na wakacje. Ze wspólnikiem Kamila, naszym przyjacielem i jego rodziną. „Nie wiem, czy nie będę chciał działać sam” mówi wspólnik po kolejnym drinku. Jest awantura, pretensje. Nigdy do końca nie zrozumiałam tej historii, bo Kamil nie potrafi, nie lubi analizować. „Będę działał sam” stwierdza we wrześniu. „Ale jak to, co teraz?” dopytuję. „Ale ufasz mi?” odwraca pytanie.

Potem dziwna codzienność. Z drobnostek, kłamstw układam całość. Jego telefon milczy, na stole wciąż porozrzucane te same rysunki, wchodzę do domu, a on mi opowiada, że koniecznie muszę zobaczyć ten serial, i ten. Po dwanaście odcinków, trzy sezony. „Kiedy to obejrzałeś?” dziwię się. „Nie mogę spać”. Rzeczywiście, nie może spać. Wieczorem próbuje go dotknąć. „Nie mogę, przestań” odwraca się na drugi bok. Albo o czwartej w nocy budzę się, nie ma go obok. Idę do salonu, chrapie na kanapie. W tle telewizor. Ale jak liczę te odcinki, te sezony, to wiem, że musi oglądać je też w dzień. On? Który zawsze uważał, że telewizja to strata czasu?

Kiedyś bardzo towarzyski, teraz odcina się od znajomych. „Dlaczego nie możemy ich zaprosić na kolację?” pytam. „Bo nie mam ochoty odpowiadać na pytanie: jak dajesz radę?”. „Co jest złego w tym pytaniu” drążę. „Przekonanie, że nie daję rady!” złości się , i zamyka w pokoju.

Wiem, że na początku walczy o zlecenia. Ale tych zleceń nie ma. Ktoś inny wygrał przetarg. Większym firmom jest łatwiej niż jednej osobie. W branży rzeczywiście kryzys. A mój mąż, zwycięzca, nie umie prosić o pracę. I wiem, że przeżył rozstanie ze wspólnikiem. Ale to wszystko są drobnostki, z których układam całość. Bo nie ma rozmowy. Mam żal. Dlaczego mój facet szczerze mi nie mówi, że jest źle? Dlaczego musi być zwycięzcą?

– Pójdziesz z nami na spacer? Nie, dziękuję.
– Zjesz kolację? Nie, dziękuję, nie jestem głodny.
– Pójdziemy do kina? Idź sama.
– M. zaprosiła nas na niedzielę. Pojedziemy do nich? Nie, dziękuję. Jedźcie same.
– Tato, pobawisz się z nami? Córeczko pracowałem całą noc, muszę teraz spać.

Jest moment, gdy widzisz bliską osobę za szybę. Jest fizycznie, ale jej wcale ma.
Moje nieustanne: „Powiedz co jest, przecież jakoś z tego wybrniemy”.
Jego nieustanne: „Ale możesz się odczepić? Nic się nie dzieje”.

Puste konto, kolejne wezwanie, telefony z banku. I samotność, którą czujesz całą sobą. Jakbyś nagle straciła męża.

„Może on ma depresję?” rzuca terapeutka, z którą umawiam się na spotkanie.
„Depresję?! Kamil?! Chyba pani zwariowała, serio”.

Wersja Kamila

Nienawidzę rozkładać się na czynniki pierwsze. To tak jakbym wziął nóż i grzebał sobie w ranie. Wiesz co mówił zawsze ojciec? My Warmiacy, musimy mieć charakter. Powiedział to chwilę potem, gdy uciął sobie kawałek palca piłą. Zszywał go sobie sam, wlewając w siebie pół litra wódki. Jak miałem powiedzieć Weronice, że nie mam siły wstać z łóżka? Kur…, proszę cię.

Więc ten moment, gdy Werka przychodzi i mówi. „Tak, masz depresję, nie wstajesz z łóżka, nie masz siły na walkę, poddajesz się, nie wychodzisz z domu. Albo udajesz, że wychodzisz”. Cieszy się, jak dziecko, jakby znalazła diagnozę na mnie, receptę na nasze życie. A ja mam ochotę ją zabić. Jej wieczne analizowanie, jej cierpliwość, czułość. I to, że mnie tak wciąż kocha. Takiego, ku…., nieogarniętego.

Nie wrzeszczy, jak inne kobiety, nie ciśnie, nie wymaga, tylko mówi: „jestem”. Taka miłość wzbudza twój szał, bo sam nie znosisz siebie. Wmawia ci, ze musisz wziąć proszki, iść na terapię i pier….ić o sobie, jak jakiś słabiak. Bo nawet tego nie potrafisz. Ale ona wpada któregoś dnia o 14.00 i widzi cię w tym cholernym łóżku, i widzi, że nie ma spotkań w sprawie pracy, nie ma klientów. Jest tylko twój wkurw i załamanie. Bo bryndza na rynku, bo twój talent i pierwszy raz brak woli. Bo jak masz 35 lat to już naprawdę powinieneś odcinać kupony, a nie walczyć o zlecenia. Tak przynajmniej myślisz. Bo jesteś facetem.

A potem lądujesz w gabinecie u terapeuty, bo błaga cię o to żona. Lądujesz u psychiatry. Pozwalasz się, raz w życiu, prowadzić się jak dziecko. Dla niej. I czujesz coś między złością, a wdzięcznością. Jezu, nie nudź już. Nie pytaj.

Tak, byłem człowiekiem sukcesu. Wierzę, że znów będę. Jest lepiej. Dużo lepiej.

Do tej pory wstydzę się tego, co się ze mną działo. Dziś traktuje moje „niewstawanie” jak epizod. Najbardziej żałuję, że nie rozmawiałam o tym z Weroniką. Bliski człowiek ma prawo wiedzieć, co czujesz. Że chcesz umrzeć. Że się wstydzisz. Do przodu. Nie dałbym sobie rady bez żony. To umocniło nasz związek. Czy jakiś mój kumpel o tym wie? Boże, zwariowałaś. Chodź mam ochotę powiedzieć: masz depresje, proś innych o pomoc. Samotność jest pułapką. Jest drogą na dno. Szczególnie, gdy jesteś facetem, którego uczono. „Odrąb sobie palec, a potem go zszyj bez znieczulenia. Facet ma być silny“.

P.S Imiona bohaterów oraz niektóre szczegóły zostały zmienione.

 

Katarzyna Troszczyńska | Mamadu.pl

.

Dodaj komentarz