Krótki urlop managera


Emocje, Zdrowie / środa, Lipiec 25th, 2018

Portale i serwisy social mediowe pełne są wpisów, mniej więcej takich – “zmykam na krótki urlop”, “żegnam się na krótko, bo urlop”, “wracam za kilka dni, krótki urlop”. Jednym słowem polski manager bywa tylko na krótkim urlopie.

Oczywiście to uogólnienie, ale przyznacie sami, że krótkie urlopy stały się ostatnio modne i dość powszechne. Niestety, to fatalnie świadczy o managerach, którzy z takich urlopów korzystają. Bo cóż one mogą dać? Odpoczynek, wytchnienie, naładowanie akumulatorów? Bez żartów. Jak ma się to stać w ciągu 5, góra 7 dni, z czego co najmniej dwa to podróż tam i z powrotem, kolejny dzień, dwa to aklimatyzacja i wejście w tryb off, poza pracą. Tak naprawdę pozostaje więc kilkadziesiąt godzin, góra trzy dni na faktyczny wypoczynek, i nie mówimy tutaj o weekendowym chilloucie ale o całorocznym wytchnieniu, sposobie na faktyczny relaks i odbudowę struktury emocjonalnej naszej psychiki. Uważacie, że tak można?

Jedziesz na urlop faktycznie odpocząć, czy aby pstryknąć kilka fotek i zamieścić je, chwaląc się gdzie byłeś, na swoim facebooku? To wcale nie jest przesadzone pytanie.

A teraz spójrzmy na problem z innej strony. Co jest wart manager, który jest zmęczony. Notorycznie pod presją stresu, choć stara się to maskować, siłownią 2 x w tygodniu, fit życiem, fit dietą? Jak radzi sobie w stresujących sytuacjach i w trakcie emocjonalnie ostro wyskalowanych zadań? Jak efektywnym będzie człowiek, który ciężko pracując w ciągu całego roku, odpoczywa na urlopie, realnie trwającym kilkadziesiąt godzin?

Czy rozsądny, dojrzały manager tak robi? Czy w ten sposób, aby odpowiedzialnie traktuje siebie oraz powierzony mu potencjał firmy, rynku? 

Ostatnio sporo działo się w temacie piłki nożnej, Mundial w Rosji pasjonował wszystkich. Odwołam się zatem do piłkarskiej metafory. Czy do wyobrażenia jest sytuacja, w której piłkarz miałby grać na mistrzowskim poziomie bez dobrego odpoczynku, relaksu, fizycznego ale i mentalnego, psychicznego? Chyba przykład polskiej drużyny dobitnie wszystkim nam pokazał jak to jest ważne – dobrostan psychofizyczny.

Na szczęście widzę zmianę. Przekonuje się, pracując i współpracując z top managerami, że coraz więcej z nich dostrzega ten problem i swój urlop planuje, wcale nie krótko. Oczywiście nie chodzi o jedno, dwumiesięczny rozbrat z biznesem, ale trzy, minimum dwa tygodnie to optymalny czas. Dobry manager nie obawia się, że jego nieobecność w firmie coś skomplikuje, a wręcz przeciwnie. Będzie doskonałym testem tego, jak dobrze poukładał zespół i ważne sprawy. W sytuacjach naprawdę ważnych – zawsze można złapać kontakt (net), żyjemy przecież w XXI wieku.

To chyba powinno być oczywiste, że długi, przynajmniej raz w roku, dwu-trzytygodniowy, ujmę to tak – kaloryczny urlop, pozwala odpocząć, naprawdę odpocząć, a nie tylko doraźnie i powierzchownie się zrelaksować.

Problem wcale nie tkwi w finansach czy rodzinie. Można dobrze odpocząć np. na Mazurach, korzystając z atrakcyjnej i cenowo rozsądnej oferty wielu agroturystycznych pensjonatów. Planowanie i organizacja takiego kilkunastodniowego urlopu będzie wcale managerskim wyzwaniem samym w sobie 🙂 Nic tak nie buduje więzi społecznych jak planowanie wakacji przy domowym stole, a później – wspólna realizacja wakacyjnego projektu. Ileż to wyzwań, emocji i zabawy. Cudownych wspomnień.

Taki pełno dystansowy urlop tworzy także okazję na przemyślenia, wartościowe refleksje, także te zawodowe, daje również, sposobność złapania dystansu do wielu spraw, problemów, sytuacji, którego w biznesowym zabieganiu tak często nam brakuje. Czy naprawdę to aż takie wyzwanie i problem?

Nie mam ambicji planować komuś wakacji, urlopu. Niech każdy decyduje sam i za siebie. Zwracam tylko uwagę, że w tydzień można wiele, ale z całą pewnością – nie (naprawdę) odpocząć. Nie oszukujmy siebie, swojego organizmu, nie twórzmy fikcji, której złe konsekwencje w nas, z czasem uderzą.

Po prostu, skoro jest się managerem, winno dbać się nie tylko o zespół, plany, budżet i cele, ale także o siebie i swój potencjał, dobrostan – bo to on właśnie zapewnia nam rozwój, sukcesy, pieniądze, bezpieczeństwo własne i rodziny, czyż nie?

.

dr Marek Wojciechowski | psycholog biznesu

Dodaj komentarz