Kobieta-szef nie ma poczucia humoru. Dlaczego?

Kobiety deprecjonują swe zasługi i osiągnięcia, aby rozśmieszyć słuchaczy. Z miernym skutkiem. Takie wnioski wyciągnęła lingwistka dr Judith Baxter po tym, jak przez 18 miesięcy przysłuchiwała się wypowiedziom kadry kierowniczej kilkudziesięciu dużych firm. Analiza 900 tys. słów użytych na 70 spotkaniach (35 prowadzonych przez mężczyznę i 35 prowadzonych przez kobietę) wykazała istotne różnice w tym, jak obie płcie ubarwiają humorem zebrania pracownicze i jak żarty są odbierane.

Męskie poczucie humoru przybierało podczas spotkań biznesowych postać gier słownych, dowcipnych powiedzonek czy przekomarzanek, co w 90 procentach przypadków spotykało się ze śmiechem. Panie stosowały inna strategię: deprecjonowały swoje osiągnięcia i pomniejszały własną wartość.

Reakcją audytorium była najczęściej (80 procent przypadków) cisza. Baxter zaobserwowała, że mężczyźni trzy razy częściej niż ich koleżanki potrafili rozluźnić atmosferę konferencji. Zdaniem badaczki to dlatego, że wejście w środowisko kierownicze, zdominowane wcześniej przez mężczyzn, było wyzwaniem dla płci pięknej i że paniom wciąż trudno się dostosować do męskich reguł gry.

Moje badania wykazały, że managerowie posługują się humorem, aby zademonstrować władzę. Podwładni-mężczyźni odpowiedzą śmiechem z tych samych powodów, będą chcieli pokazać, że nadają na tych samych falach. To element przywódczego zachowania plemiennego, kobietom trudno do niego dołączyć – wyjaśnia Baxter. – To nie jest tak, że kobiety mają kiepskie poczucie humoru. Po prostu inaczej go używają. Wolą śmiać się z siebie niż innych, gdyż jest to bezpieczne rozwiązanie.