Jak rozpoznać kłamczucha?


Emocje, Kompetencje / czwartek, Sierpień 30th, 2018

Mowa ciała? To metoda dla amatorów. Na szczęście są skuteczniejsze, a zarazem bardziej intuicyjne sposoby.

Gdyby wierzyć ekspresowym podręcznikom mowy ciała i hollywoodzkim filmom, przyłapanie kłamcy na gorącym uczynku sprowadzałoby się do zauważenia jednego z oczywistych gestów: zasłanianie ust, odwracanie wzroku, odruchowe potarcie ucha. Niestety – to nie takie proste.

Jak wynika z badań cytowanych niedawno przez BBC, zaledwie jedna osoba na 400 potrafi odczytywać tego rodzaju znaki z poprawnością przekraczającą 80 proc. Większość osób „równie dobrze mogłaby rzucać monetą”. Wypatrywanie nagłych rumieńców czy sztuczności w śmiechu okazuje się niezwykle ryzykowną metodą oceniania prawdomówności z prostego powodu: ludzie są bardzo różni.

Jednych próba ukrycia prawdy skłania do nerwowego śmiechu. Inni przeciwnie – dziwnie spoważnieją. W pełni uniwersalnych oznak kłamania zwyczajnie nie ma. A do tego sama rozmowa o wrażliwych kwestiach, szczególnie w napiętej atmosferze kłótni czy rozprawy sądowej, sprawia, że nasze zachowanie odbiega od normalnego.

Eksperymenty naukowców potwierdzają eksperci bezpieczeństwa, chociażby przesłuchujący podejrzanych pasażerów na lotniskach. I stosują zupełnie inne metody. Jakie? BBC przeanalizowało obserwacje Thomasa Ormeroda z University of Sussex oraz Coral Dando z University of Wolverhampton, którzy wspólnie ze służbami celnymi pracują nad skutecznymi metodami przesłuchań.

Oto kilka podstawowych rad dla tych, które w praktyce okazały się niezwykle skuteczne:

  • Zadawaj pytania otwarte. Zmuszą potencjalnego kłamcę do snucia coraz bardziej złożonej opowieści i prędzej czy później sami zapędzą się w kozi róg. I wtedy rzeczywiście można spodziewać się nagłego rumieńca.
  • Atakuj z zaskoczenia. Czyli zadawaj niespodziewane pytania lub kieruj rozmową w taki sposób, by zdezorientować rozmówcę. Naukowcy polecają na przykład poprosić przesłuchiwanego o to, by opowiedzieli o danym zdarzeniu, poczynając od końca. Nawet jeśli przygotował sobie wcześniej zeznania, trudno mu będzie odtworzyć wymyśloną opowieść bez potknięcia.
  • Zwracaj uwagę na szczegóły. Ale nie w zachowaniu rozmówcy, tylko w tym, co mówi. Jeśli na przykład stwierdzi, że studiuje na Uniwersytecie Warszawskim, spytaj, czyj pomnik codziennie mija w drodze na uczelnię. Dodatkowa rada od specjalistów: lepiej na początku nie ujawniać, że przyłapało się kogoś na braku znajomości tego rodzaju detali albo niekonsekwencji. Niech do końca rozmowy czuje się pewnie.
  • Obserwuj zmiany w zachowaniu. Część, a nawet większość opowieści bywa prawdziwa. A tylko fragmenty wyssana z palca (tyle że kluczowe). Przekraczanie granicy prawdy i kłamstwa zazwyczaj wiąże się też ze zmianą w tonie głosu czy tempie mówienia, bo w takich momentach rozmówca traci pewność siebie.

Angielscy naukowcy mieli okazję zweryfikować te metody. Grupie ochotników przygotowali fałszywe paszporty wraz z fikcyjną opowieścią życiową. I dali im tydzień na przygotowanie się do nowej roli. Następnie fałszywych pasażerów wysłano na lotniska w różnych miejscach Europy.

Jak okazało, pracownicy służb granicznych, którzy stosowali opracowane przez nich techniki przesłuchań 70-proc. skuteczność w identyfikowaniu kłamców. To aż 20-krotnie więcej niż w przypadku funkcjonariuszy, którzy skupiali się na mowie ciała.

Według Ormeroda i Dando ich metodę z łatwością mogą opanować nawet amatorzy, bo tak naprawdę chodzi o zwykłą sztukę uważnej konwersacji. Warto jednak zauważyć, że według ich badań w wykrywaniu kłamstw najlepiej sobie radzą ci, którzy sami rzucają nimi na lewo i prawo. Najwyraźniej prawdziwym jest powiedzenie, że swój pozna swego.

.

Dodaj komentarz