Jak być dobrym liderem?

Potrzebujemy nowego pokolenia liderów – i to już. Żyjemy w okresie „wielkiej degrengolady”, historycznego kryzysu przywództwa, dokładnie wtedy, kiedy jest nam ono potrzebne najbardziej.

Dlatego też trudno jest, patrząc dokoła, nawet przypomnieć sobie, na czym właściwie powinno polegać przywództwo. Jesteśmy otoczeni przez ekspertów od wygrywania w różnych konkurencjach – od wyborów, kontraktów, tytułów, premii, zysków czy wykupienia długów przy pomocy pieniędzy publicznych. Często mówi się nam: to ci, których powinniśmy brać sobie za przykład – gdyż tak naprawdę liczą się łupy.

Ale wiemy przecież, że sam fakt bycia zwycięzcą nie przekłada się automatycznie na bycie liderem – nie tylko dlatego, że spekulacja na wadliwych systemach nie różni się od pustej zabawy w życie, ale również dlatego, że życie to nie zabawa. Jeżeli chcesz pokierować swoim życiem tak, by miało ono sens, musisz uzmysłowić sobie, iż nie chodzi w nim o to, co – i w jakich ilościach – posiadasz, ale o to, co – i dlaczego – robisz.

Liderzy i pretendenci

Prawdziwe przywództwo to zapomniana sztuka. Przywódcy nie mają wieść nas do jakiegoś miejsca, gdyż cel wędrówki jest inny – chodzi o zrozumienie i doskonalenie naszego jestestwa. W świecie naznaczonym niepewnością przywództwo jest w zasadzie aktem miłości.

Być może właśnie dlatego tak trudno o prawdziwe przywództwo. Boimy się samego wypowiadania słowa „miłość”, nie mówiąc już o tym, by ją poczuć, zważyć, zmierzyć, dopuścić do siebie, przyznać, że jest i uwierzyć w nią – a co za tym idzie, pozwolić, by nas zmieniła.

Pretendenci – których w tym eseju będę porównywał z liderami – są ni mniej, ni więcej tylko właśnie pretendentami. Chcą stać się tacy jak liderzy – chcą korzyści płynących z przywództwa nie dając nic w zamian od siebie; chcą szacunku, godności i tytułu przywódcy, nie pomagając ludziom w odnalezieniu sensu życia; łakną miłości, jaką cieszą się liderzy, możności podejmowania trudnych decyzji, nie mając odwagi, pokory i mądrości, by prawdziwie kochać.

Oceniając według tej miary naszych prezesów, prezydentów czy premierów, myślę, że większość z tych tak zwanych liderów to jedynie pretendenci – osoby, które pragną wizerunku lidera, ale wcale donikąd nas nie prowadzą, no, może poza stagnacją, osłabieniem, załamaniem, strachem, apatią i wygodnymi, tanimi przyjemnościami, które sprawiają, że tego nie zauważamy. Liderzy – prawdziwi liderzy, którzy zasługują na to miano – postępują zupełnie odwrotnie: wskazują nam drogę prowadzącą do prawdy, wartości, szlachetności, niezwykłości, wyobraźni, radości, głębokich przeżyć, wyzwań, buntu i poczucia sensu. Poprzez miłość pokazują nam, jak wieść życie warte przeżycia. Pretendenci nas zubożają, liderzy zaś wzbogacają.

6 zasad prawdziwego lidera

Poniżej znajdziesz 6 zasad, których przestrzeganie pomoże ci stać się (prawdziwym) liderem – i wycofać z błędnej ścieżki pretendenta.

Być posłusznym czy wręcz przeciwnie?

Czy posłusznie reagujesz na proponowane inicjatywy – czy też starasz się nadać im nowy kształt? Oto podstawowa różnica oddzielająca liderów od pretendentów. Pretendenci karnie, przewidywalnie i grzecznie reagują na wszelkiego rodzaju „zachęty” niczym małe, dobre, myślące roboty. Robią to dla pieniędzy i sami pętają się życiem, jakie wybrali. Liderzy postępują zupełnie inaczej. Nie reagują mechanicznie na oferowane im „zachęty” – raczej przeprowadzają małą rewolucję.

Zamiast po prostu realizować założenia danej inicjatywy, nadają jej nowy kształt. Mają zasady, które są dla nich ważniejsze niż przyszłoroczna premia – dlatego też patrzą szerzej i prawdziwiej, wykraczając poza to, do czego się ich „zachęca”. Jeżeli za nieco wyższą premię jesteś w stanie zrezygnować z czegoś, co uważałeś za naprawdę istotne, można z tego wyciągnąć prosty wniosek – nie jesteś prawdziwym liderem.

Dostosować się czy zbuntować?

Czy w swoim postępowaniu łamiesz zasady, czy raczej się nimi kierujesz? Zasady ustala się w konkretnym celu – mają chronić od odstępstw, zachowywać status quo i sprowadzać wszystkich, którzy wyszli przed szereg do poziomu przeciętności. Znakomicie się sprawdzają, kiedy prowadzisz fabrykę i chcesz „tłuc” coś na masową skalę – ale w każdej innej przestrzeni to przepis na porażkę. Dlatego też liderzy muszą zmieniać status quo, łamiąc zasady, dając przykład innym, by ci, którzy za nimi podążają, wiedzieli, że reguły nie tylko można, ale wręcz należy łamać. Jeżeli niewolniczo trzymasz się zasad, oznacza to, że nie jesteś prawdziwym liderem.

Wartość czy wartości?

Dlaczego ludzie idą za prawdziwymi liderami? Ponieważ liderzy obiecują, że zabiorą ich w ciekawą podróż. Pretendenci tworzą „wartość” dla akcjonariuszy, klientów czy „konsumentów”. Prawdziwy lider tworzy coś, co jest prawdziwsze, trwalsze i ma większą moc oddziaływania – pomaga innym wieść prawdziwie wartościowe życie. Muszą to robić, budząc w innych zachowania (wartości), które są naprawdę istotne, a nie tylko reprezentujące bezduszną „wartość” [ekonomiczną – przyp. tłum.]. Które byś wybrał? W pierwszej chwili większość ludzi wybiera tę drugą opcję, ponieważ wartość [ekonomiczna] bez wartości [etycznych] ma się tak jak program reality TV do wspaniałej książki – jest pusty, ograniczony i jałowy. Jeżeli kreujesz wartość ekonomiczną bez jednoczesnego wyznaczania wartości etycznych, nie jesteś liderem, tylko zwykłym pretendentem.

Wizja czy prawda?

Pretendent kreuje wizję. Dzięki górnolotności i szerokości wizja wygląda bardzo atrakcyjnie. Przed liderem stoi jednak trudniejsze zadanie – musi mówić prawdę jasną jak dzień, oczywistą jak zmierzch, pewną jak wschód i nieuniknioną jak północ. Dobrze jest mieć wizję i wielu sądzi, że ludzi inspirują do działania właśnie wielkie wizje. Mylą się jednak. Jeżeli naprawdę chcesz inspirować ludzi, mów im prawdę – nic nie daje takiej wolności jak prawda. Lider mówi prawdę, gdyż jego podstawowym zadaniem jest wynieść ludzi ku najwyższemu poziomowi realizacji – stymulować ich najlepsze instynkty. Prawdą jest również to, że wspinając się po stromej ścieżce realizacji wielkiej wizji, sam akt ciągłej wspinaczki może uwięzić nas w życiu, na jakim nam nie zależy (patrz Madison Avenue, Wall Street czy Dolina Krzemowa).

Prawda pomaga nam wynieść się ku górze; otwiera nas na różne możliwości; wytwarza w nas poczucie, że musimy stać się tym, kim powinniśmy się stać, jeżeli mamy żyć pełnią wartościowego życia – jest najlepszym testem sprawdzającym czy jesteś prawdziwym liderem, który pomaga ludziom zbliżyć się choć trochę do prawdy, czy też zwyczajnym (ziewającym, wzruszającym ramionami i przewracającym oczyma) śliskim sprzedawcą „wielkiej wizji”. Jeżeli musisz pytać, co jest „prawdą” (np. w doniesieniach medialnych typu: zmiana klimatu jest faktem, globalna gospodarka nadal pogrążona jest w kryzysie, chciwość nie popłaca, bankierzy nie powinni zarabiać miliard razy tyle co nauczyciele, prezesi nie powinni latać prywatnymi samolotami przez całe życie za to, że rujnują firmy, niebo naprawdę jest niebieskie) – zgadnij? Z pewnością nie jesteś liderem.

Łucznictwo czy architektura?

Pretendenci zachowują się czasami jak roboty, których celem jest jedynie maksymalizacja wyników. Kiedy wyznaczy się im określone cele, które muszą zrealizować, pracują jak mrówki, by to osiągnąć. Liderzy wiedzą, że ich zadanie polega na czymś zupełnie innym – nie chodzi o zwykłą maksymalizację bieżących wyników, co często stanowi część problemu (np. PKB czy wartości dla akcjonariuszy), ale o zmianę ich oblicza. Podstawowa rola lidera nie polega jedynie na zwykłej realizacji celu, lecz na jego przebudowaniu. Musisz być architektem, a nie łucznikiem. Samo trafianie do celu nie czyni z nas liderów, tylko wykonawców, którzy uczestniczą w coraz bardziej bezsensownej grze.

miłość i Miłość

Wielu z nas – to prawda – wybrało sobie zawód, który „kocha” i w odróżnieniu od tych, którzy dokonali innego wyboru, świadomie zrezygnowało z paru dodatkowych dolarów, które można by było po drodze gdzieś zaoszczędzić czy zarobić. Jest to jednak nie tyle miłość, co zadowolenie z pracy. Miłość – prawdziwa miłość, przez duże „M” – jest równie bolesna, co przyjemna. Sprawia, że się wewnętrznie zmieniamy i jest najpewniejszą wartością, która charakteryzuje prawdziwego lidera. Takie osoby nie tylko łakną miłości, ale również chcą kochać; jest to pragnienie, którego nie da się zwyczajnie zaspokoić albo zagłuszyć kolejnymi dokonaniami, nagrodami czy zaszczytami. Może je spełnić jedynie wewnętrzna przemiana; dlatego też prawdziwi liderzy – mimo ceny, jaką idzie im płacić, mimo znoju i bolesnych przeżyć – muszą dawać przykład innym, prowadzić ich.

Jednak boimy się słowa „miłość”. Boimy się miłości, gdyż jest ona najbardziej wybuchową substancją, jaką zna świat – i to się nie zmieni. Miłość jest czynnikiem, który oswobadza niewolników i zniewala wolnych. Ponieważ, w ostatecznym rozrachunku, miłość jest wszystkim – wszystkim, co mamy, kiedy dobiegamy kresu życia, i kiedy wreszcie zdajemy sobie sprawę z tego, że życie musi być od nas większe niż my sami, jeżeli ma mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie.

Starzy ludzie powtarzają: dzieci, nie wolno wam nigdy wierzyć w miłość. Miłość to herezja. Uwierzcie w nasze maszyny. Uwierzcie w działania i kalkulacje. Niech wasza wiara pomoże wam stać się ich narzędziami. Nasze doskonałe maszyny będą dla was źródłem doskonałości.

Źródło inspiracji?

Uważam, że prowadząc życie zimne i nieczułe, świat, który stworzymy, będzie okrutny i lodowaty. Moim zdaniem, ponieważ miłości nie można zapisać matematycznym wzorem, chłodny racjonalizm i doskonała kalkulacja nie zaprowadzą nas zbyt daleko, jeżeli chodzi o istotę dobra, prawdy i ponadczasowej szlachetności życia. Nie ma ani przepisu na wielkość, ani algorytmu, który opisywałby wyobraźnię, cnotę czy poczucie celu.

Nawet najdoskonalsza maszyna nadal pozostaje tylko maszyną.

Jeżeli mamy się nawzajem wspierać (prowadzić), będziemy potrzebowali herezji miłości. Jeżeli mamy stanowić dla siebie nawzajem podporę, musimy krzyczeć do dnia wczorajszego w języku miłości. Nie tylko zresztą do dnia wczorajszego, ale również w ważniejszym kierunku, w przyszłość – tę, którą kreujemy w sobie nawzajem.

Często mówi się, że liderzy są „źródłem inspiracji”. Nie jest to jednak do końca prawda. Liderzy inspirują nas, ponieważ pomagają nam ujawnić nasze najlepsze instynkty. I to właśnie dlatego ich kochamy – nie tylko dlatego że kreślą przed nami obraz lepszego życia, ale dlatego, że popychają nas ku temu, byśmy sami stali się jego twórcami.

.

Harvard Business Review & Umair Haque | Dyrektor Havas Media Lab i założyciel Bubblegeneration, opiniotwórczego butiku doradzającego w kwestii strategii.