Dotyk jest ważny, czyli siedem podstawowych zasad przytulania


Emocje, Zdrowie / poniedziałek, Lipiec 9th, 2018

Choć czułość to jedna z naszych podstawowych potrzeb, a rozmaici psychologowie zalecają przytulać się często, to trzeba wyczucia, żeby wiedzieć, kiedy to robić i czy wobec każdej napotkanej osoby.

Bliskość to podstawowa ludzka potrzeba.
Ważniejsza nawet od potrzeby zaspokojenia głodu.
Co w zasadzie mówi wszystko o jej sile i randze.

Matt Hertenstein, psycholog eksperymentalny z Uniwersytetu DePauw w Indianie, dowiódł, że za pomocą dotyku można wyrazić aż osiem różnych stanów emocjonalnych. Okazujemy tak na przykład wsparcie, radość, dotykamy, gdy komuś czegoś gratulujemy, lub gdy usiłujemy go pocieszyć. Poza wszystkim dajemy tak jednak wyraz naszemu psychicznemu przywiązaniu. Przytulanie działa kojąco i dowodzi, że między dwojgiem ludzi zawiązała się faktyczna więź.

O zdrowotnych zaletach nie wspominając – przytulanie wspomaga m.in. układ odpornościowy. By tak się stało, wymaga jednak wyczucia, taktu, zwłaszcza gdy rzucamy się w ramiona osobie, o której niewiele wiemy. Bywa, że druga strona uścisku nie odwzajemnia, odtrąca nas albo wydaje się (dosłownie) sztywna, wyraźnie zakłopotana. Każdy z nas sam wyznacza granice – niektórzy o tę prywatną przestrzeń troszczą się w szczególności, zachowują dystans dopóty, dopóki nie poczują, że mogą nam w pełni zaufać. Innym nawet zaufanie nie wystarcza. Po prostu stronią od bliskich kontaktów.

Wypada wiedzieć, kiedy od przytulenia właściwszy wydaje się uścisk dłoni, kiedy poklepanie po ramieniu, kiedy dystans. Prof. Susan Krauss Whitbourne z University of Massachusetts Amherst wymienia siedem podstawowych zasad przytulania, które przytaczamy ku przestrodze.

1. Spróbuj odczytać sygnały, jakie wysyła Ci drugi człowiek. Działając bez namysłu, prędzej czy później wpędzimy tę drugą osobę – i siebie przy okazji – w zakłopotanie. Dla niektórych przytulanie jest tak naturalne, że nie bacząc, z kim mają do czynienia, otwierają ramiona na wszystkich, również na nowo poznanych ludzi. Warto to zweryfikować, żeby do siebie zawczasu nie zniechęcić. Prof. Whitbourne radzi postudiować nieco język ciała osoby, z którą weszliśmy w kontakt, wyczuć, czy trzyma się na dystans, czy raczej dość szybko go skraca, czy przyjmuje otwartą postawę, czy raczej zamkniętą (czy splata ręce na brzuchu? krzyżuje nogi? podpiera brodę?). Warto te subtelności wybadać. Jeśli zaś jesteśmy z natury przyjacielscy i przytulamy często – pozostawmy inicjatywę osobie, co do której nie mamy pewności. Dla nas bez różnicy, za to druga strona będzie miała poczucie, że niczego na niej nie wymuszamy.

2. Nawet jeśli ktoś lubi być przytulany – to niekoniecznie przez Ciebie. Badania wykazują – powiada prof. Whitbourne – że kobiety, które nie były w związku z mężczyzną, mogą nie życzyć sobie bliskiego kontaktu właśnie z mężczyznami. Być może ze względu na utajony kontekst seksualny (nawet jeśli taki nie występuje). Nie odnosi się to naturalnie do relacji przyjacielskich. Pewną rolę odgrywa też wiek. Możemy odczuć dyskomfort, gdy przytulają nas osoby duże młodsze lub starsze.

3. Obierz taki sposób uścisku, który w danej sytuacji wydaje się najwłaściwszy. Uścisk należy dopasować do, by tak rzec, jego adresata. Z tegorocznych badań pod kierownictwem Isaca Sehlstedta wynika, że ludzie starsi inaczej się przytulają niż młodsi. A nierzadko wręcz od tak czułych gestów stronią. W ankiecie badawczej odpowiadali, że przytulanie ich kłopocze, z ramion innych ludzi najchętniej by się szybko wydostali. Jeśli zaś już się przytulają, to wolą, gdy jest to uścisk powolny i subtelny. Co innego młodsi, którzy tulą się – jak to określa prof. Whitbourne – „na misia”, mocno i zdecydowanie. Psycholog radzi ponadto brać pod uwagę czynniki kulturowe. Nie w każdym miejscu na świecie dobrze widziane jest szybkie skracanie dystansu. Na przykład tam, gdzie gęstość zaludnienia jest mniejsza, ludzie zwyczajowo trzymają się od siebie z daleka.

4. Podpatruj, jak w danej sytuacji zachowują się inni. Zdarzają się sytuacje, gdy aktów czułości jest więcej niż zwykle. Na przykład na weselach, na pogrzebach, imprezach okolicznościowych (urodzinach, rocznicach itd.). W takich sytuacjach na ogół konkretna osoba (lub dwie osoby) stoi w centrum wydarzeń. O ile nie witamy się z nią pierwsi (albo nie składamy jako pierwsi życzeń), możemy podpatrywać, jak zachowują się inni goście – i z jaką reakcją się spotykają. Na tym wszak polega socjalizacja – na naśladownictwie.

5. Bądź ostrożny, gdy przytulasz w miejscu pracy. Nie tylko ze względu na różnie odbierany charakter takich gestów, na ich domniemany podtekst. Dotyczy to głównie relacji opartych na hierarchii (są lepsze sposoby, żeby okazać aprobatę, podziw, żeby pogratulować lub podziękować). Profesor Whitbourne radzi, żeby zostawić przytulanie na szczególne okazje: gdy ktoś z pracą się rozstaje albo obchodzi urodziny. No, chyba że się w pracy istotnie z kimś zaprzyjaźniliśmy.

6. Wyczuj, kiedy komuś uścisk jest potrzebny. „Bezpieczna przystań” – tak prof. Whitbourne określa sytuacje, gdy ktoś potrzebuje naszej czułości. Tj. schronić się w naszych ramionach. Przytulanie łagodzi ból, również fizyczny. Przytulenie na pocieszenie działa kojąco, oznacza, że otaczamy albo jesteśmy otoczeni opieką, zrozumieniem. Może potrwać dłużej, na pewno zaś odnosi się do relacji przyjacielskich.

7. Bądź gotów, żeby uścisk odwzajemnić. Jeśli stronisz od kontaktu, najpewniej masz swoje powody. Osób, które lubią przytulać, trudno Ci jednak będzie uniknąć. Czasem zapewne zdołasz się przełamać i oddać uścisk, ale najważniejsze, żebyś czuł się komfortowo. Zawsze więc możesz – to Twoje prawo – przybrać zamkniętą postawę ciała, wysunąć rękę do uścisku, zwrócić się do takiej osoby bokiem. A jeśli i to nie pomoże – zwrócić uwagę werbalnie. Amerykanie mają na to ładne wyjaśnienie: „I’m not much of a hugger”. W Polsce o równie poręczny zwrot trudno, ale sprawy zawsze lepiej stawiać jasno.

W naszej kulturze mamy niedobór dotyku. Masowo cierpimy na głód bliskości fizycznej, głód skóry – taki zupełnie podstawowy. Na poziomie fizycznym. Virginia Satir, wybitna amerykańska psychoterapeutka, twierdziła, że człowiek potrzebuje czterech dotyków dziennie, żeby przeżyć, ośmiu, żeby czuć się dobrze, i dwunastu, żeby się rozwijać. Wyciągnijmy z tego właściwe wnioski!

.

#PsychologyToday & #psychologiasprzedazy

Dodaj komentarz