Co robi, a czego nie robi dobry lider

Bycie liderem zobowiązuje. Ktoś, kto wpływa na innych, stanowi dla nich punkt odniesienia, przewodzi im – musi przyjąć założenie, że ma pewną władzę, która pociąga do odpowiedzialności. Jak tę odpowiedzialność rozumieć – co robić, a czego nie robić?

Historia pełna jest liderów, którzy swoją pozycję wykorzystywali do spełniania egoistycznych, często destrukcyjnych potrzeb. Nie szukając daleko, przykładem mogą być dyktatorzy, przywódcy sekt, czy nawet… toksyczni prezesi przedsiębiorstw.

Oczywiście „po drugiej stronie mocy” również możemy znaleźć wielu liderów, którzy zaprzęgają swoją charyzmę do osiągania słusznych celów; ludzie w ich otoczeniu rosną, organizacja rozwija się, a atmosfera, którą wprowadzają, jest daleka od nerwówki znanej ze środowiska wielu firm. Tacy liderzy to rzadkość – ale również dlatego, że niewielu świadomie wrasta w swoją rolę. Oto kilka wskazówek dla tych, którzy mają ambicję się rozwijać.

Daje dobry przykład

Lider to przede wszystkim ktoś, kto inspiruje swoim przykładem. Jego zachowanie jest spójne, dzięki czemu inni mogą mu zaufać. A gdy mu ufają, podążają za nim. Niepotrzebne są tu wtedy techniki manipulacji, stosowanie nacisków, przymus. Najlepsi liderzy dbają o czystość swoich intencji, o ekologię działań. Stanowią pozytywny punkt odniesienia. Nim stali się liderami, w pierwszej kolejności zadbali o siebie.

Nie wykorzystuje swojej pozycji do lenienia się

„Wreszcie jestem liderem, mogę odpocząć”. Osoby z takim podejściem mogą szybko stracić swoją pozycję, o którą tyle się starali. Zobywszy upragniony status tracą czujność, przestają się starać i po prostu odpuszczają. Może to wynikać z przekonania, że „lider” to cecha, którą zyskujemy raz na zawsze; w istocie jednak bycie liderem to rola, która wiąże się z dużą odpowiedzialnością i z której można łatwo wypaść. Warto spojrzeć na to, jak na pewien styl życia. Utrzymanie go wymaga nawykowego powtarzania określonych czynności. Słowami Arystotelesa: „Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem”.

Jest wolny od gier statusowych

Prawdziwy lider nie stara się nikomu pokazać, że jest lepszy, że ma przewagę. Nawet jeśli faktycznie obejmuje wyższe stanowisko, ma większe kompetencje i doświadczenie, to jest wolny od stawiania się ponad drugim człowiekiem. Każdy ma inną pozycję, inne obowiązki i możliwości, ale ostatecznie – wszyscy gramy do jednej bramki. Lider zdaje sobie sprawę, że umniejszanie (nawet niebezpośrednie) komukolwiek byłoby zaprzeczeniem tej idei.

Jest otwarty na sugestie

Badania przeprowadzone przez Harvard Business Review wskazują, że osoby z kadry zarządzającej, które są zamknięte na uwagi i sugestie – nie słuchają ich lub reagują na nie obronnie – są niepewne siebie. Skutkuje to nie tylko utratą połączenia z resztą zespołu, ale też może doprowadzić do pominięcia informacji kluczowych dla rozwoju. Lider nie czuje się zagrożony przez uwagi innych czy ich krytykę. Potrafi odrzucić bezwartościowe przytyki, ale zasadniczo ma słuch owarty na napływające informacje. Dzięki temu może wyłapać te, z których faktycznie można zrobić pożytek. Nieważne czy pochodzą od menadżerów, czy od stażystów.

Potrafi wziąć sprawy w swoje ręce. Oraz nie wziąć.

Czy branie spraw w swoje ręce jest ryzykowne? Oczywiście. Jeśli nie podołamy odpowiedzialności, którą na siebie wzięliśmy, narażamy się na uznanie za winnego. Społeczny ostracyzm to, emocjonalnie, jedna z trudniejszych do udźwignięcia rzeczy. Dobry lider godzi się na to ryzyko, bo jest w stanie podołać ewentualnym negatywnym konsekwencjom. Jednocześnie nie daje się omamić swojemu poczuciu sprawstwa – jeśli wie, że zadanie go przerasta, nie będzie się do niego wyrywał. Nadmierna ambicja i przecenianie swoich sił rzadko mają dobry finał.

Zdążył już wyrosnąć z potrzeby udowadniania czegokolwiek innym

Narcystyczne pragnienie zaimponowania innym ludziom, działanie pod publikę, na dłuższą metę wyczerpuje. Ktoś, kto za bardzo polega na poklasku, uzależnia zadowolenie z własnych działań od cudzych emocji. W pewnym momencie może się zorientować, że kaprysy „publiki” wyznaczają rytm jego pracy, ostatecznie sprowadzając ją na manowce. Lider to ktoś, kto ma własny silny kierunek i jeśli komuś chce imponować, to raczej sobie samemu niż otaczającym go ludziom.

Nie boi się pobrudzić sobie rąk

Wysokie stanowisko i wykonywanie prostych czy wręcz „ogłupiających” czynności u wielu wywołuje dysonans. W końcu nie po to tyle się starali, żeby teraz brudzić sobie ręce. Tymczasem pozostali członkowie zespołu patrzą i wyciągają własne wnioski. Czy osoba, która nie ma ochoty się schylić, boi się podjąć obowiązków, które teoretycznie należą do osób niżej w herarchii – czy jest godna traktowania jej jako partnera, czy raczej kogoś odseparowanego? Gdy zachodzi taka potrzeba, lider nie waha się podjąć nawet tych zadań, które pozornie mogą się wydawać niespójne z jego pozycją.

Rozwija się

Lider przede wszystkim tworzy się – a nie rodzi. By zostać liderem, potrzebne jest ciągłe i odpowiednio ukierunkowane działanie. Swoją ścieżkę trzeba aktualizować, uczyć się nowych rzeczy, zdobywać kompetencje. Inaczej łatwo można wypaść z torów. Powroty zaś bywają trudne i czasochłonne. Lider ma świadomość, że rozwój jest nieunikniony; ale to ci, którzy kierują nim świadomie, a nie działają od przypadku do przypadku, mają największe szanse objąć prowadzenie.

(PS)

#psychologiasprzedazy

Dodaj komentarz