Dlaczego tak ważne jest, aby mieć poczucie własnej skuteczności?

Poczucie skuteczności należy do sfery naszych przekonań na własny temat. Krótko mówiąc, to odpowiedź, której udzielamy sobie na pytanie: Co jestem w stanie zrobić i z jakim efektem? To wiara, że mogę podjąć dane działanie i doprowadzić je do końca. Nie chodzi tu jednak o przekonanie, że przyniesie ono zysk albo wyjątkowo dobry rezultat. To byłaby wiara w sukces. W poczuciu skuteczności chodzi o samą możliwość działania.

Albert Bandura, psycholog zajmujący się procesem uczenia się, wprowadził to pojęcie do nauki jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku i od tego czasu cieszy się ono dużą popularnością. Jak policzono, poczucie skuteczności zostało uwzględnione w badaniach ponad 10 tys. razy, a tylko w 2016 r. przeciętnie codziennie publikowano 1,67 artykułu na ten temat. Również praktycy bardzo lubią to pojęcie – zbudowanie w kliencie czy pacjencie poczucia własnej skuteczności to nierzadko cel psychoterapii lub coachingu.

Nic dziwnego. Osoby, które mają silne przekonanie o swojej skuteczności, widzą siebie jako aktywnych graczy, podmiotowych, samodzielnych, wystarczająco zdolnych, żeby dawać sobie radę. Z przekonaniem tym wyraźnie łączy się poczucie kontroli – wierzą one, że nie los ani nie inni ludzie wpływają na kształt ich życia, ale że głównym źródłem wyborów i działań są oni sami.

Ci natomiast, u których przekonanie to jest słabe, widzą siebie jako pionki rozgrywane przez innych lub przez bezimienne fatum. Nie wierzą, że swoimi działaniami realnie na coś wpływają, nie dowierzają swoim talentom, wątpią w siebie. Trudniej jest im także zdecydować się na rozpoczęcie działania, szczególnie wtedy gdy jego wynik nie jest pewny i istnieje ryzyko, że pojawią się jakieś trudności. Takie osoby łatwiej także zniechęcają się w momentach porażek. Łatwiej oddają kontrolę, wierząc, że decydujące impulsy płyną z zewnątrz, a nie z nich samych.

Poczucie skuteczności nie jest formą wiedzy o swoich umiejętnościach, ale właśnie wiary w nie. Można mieć wiele obiektywnych dowodów świadczących o dobrych umiejętnościach w jakiejś sferze, a jednocześnie niskie poczucie skuteczności w tym obszarze. I odwrotnie: można i bez specjalnie wielu doświadczeń w jakiejś dziedzinie wierzyć, że całkiem dobrze dam sobie radę.

Jak więc to się dzieje, że niezbyt racjonalna wiara naprawdę wiąże się z bardziej skutecznym działaniem? Odpowiedzi wydają się dwie.

Po pierwsze,

sama aktywność jest źródłem sukcesu. Człowiek z dużym poczuciem skuteczności po prostu działa, nie czeka na lepszy obrót spraw, nie jest bierny. W rzeczywistości sukces niejednokrotnie wynika z czynników przypadkowych, trudno przewidywalnych. Ale ci, którzy odpowiednio szybko decydują się na zaangażowanie, mają szansę skorzystać na tych szczęśliwych zbiegach okoliczności. Działając, odkrywają także nowe możliwości, które w ogóle nie są widoczne z perspektywy tych, którzy wciąż stoją w blokach startowych i wahają się, czy ruszyć.

Po drugie,

poczucie skuteczności własnych działań wzmacnia szansę na to, że uda nam się szybko otrząsnąć z chwilowej porażki. Uznać, iż źródłem problemów nie są jakieś stałe, ogólne przyczyny wewnątrz nas, tylko że winę za błędy ponoszą czynniki zewnętrzne. A jeśli nawet my sami – można to zmienić, naprawić. Na przykład ktoś, kto prowadzi firmę, tylko czasami pozyskuje zlecenie czy nowego klienta. Wiele z kontaktów czy starań nie kończy się sukcesem. Osoba, która potrafi szybko poradzić sobie z tym, że pewne rzeczy po prostu się nie udają, ma szansę przeznaczyć więcej wysiłku na nowe działania, nie trwoniąc czasu na zamartwianie się, żałowanie czy przeżywanie stanów zniechęcenia i bierności.

Dlatego też nie dziwi, że w niemal każdym obszarze działań człowieka większe poczucie skuteczności pomaga. Pomaga rodzicowi, który dzięki niemu lepiej radzi sobie z kłopotami, jakie niesie wychowanie dziecka. Partnerowi czy małżonkowi, gdy przechodzi przez trudniejsze etapy związku. Pomaga wreszcie w każdej roli zawodowej – przedsiębiorcy, pracownika, szefa.

Jak twierdzi sam autor pojęcia Albert Bandura – poczucie skuteczności odnosi się do konkretnych działań w danej roli i w danym kontekście. Zbudowanie go w jednym obszarze wcale nie znaczy, że przeniesie się ono automatycznie na inne sytuacje. Przykładowo, ktoś, kto czuje się kompetentnym i sprawnym pracownikiem, w roli rodzica może czuć się bardzo nieporadnie i niepewnie.

Wielu badaczy twierdzi jednak, że istnieje coś takiego, jak generalne przekonanie danego człowieka co do możliwości działania. To optymistyczne, bo oznacza, że budowanie pozytywnych przekonań na temat siebie w jednej lub drugiej kwestii wzmacnia ogólnie pozytywny auto-wizerunek i pomaga nam radzić sobie w życiu.

Jako się zatem rzekło, wiara w skuteczność sprzyja sukcesom. Zależność działa również w przeciwną stronę. Zdaniem psychologów to właśnie doświadczanie sukcesów buduje nasze pozytywne przekonanie o własnej skuteczności. Dobre efekty własnych działań prowadzą do zwiększenia motywacji i większej odporności na pojawiające się trudy. Problem w tym, że nie każdy sukces przyjmujemy do wiadomości. A dopiero taki, w który uwierzymy; przyjmiemy do wiadomości, że on rzeczywiście się wydarzył, że rzeczywiście jesteśmy jego autorem, buduje nasze przekonanie o własnych możliwościach działania. Dlatego tak ważne jest, żeby nie minimalizować swoich zasług (przynajmniej przed samym sobą) i świadomie przeżywać to, co nam się udaje.

Wiele osób ma wdrukowane mechanizmy zaprzeczania sukcesom: „To nic takiego, w końcu każdy tak by zrobił”; „Co z tego, że to się udało, jeśli tyle innych spraw zawaliłem”. Takie nawykowe tłumaczenia są silne, trudne niekiedy do zauważenia, a co dopiero do zmiany. Również nierealistyczny poziom oczekiwań wobec siebie bardzo szkodzi budowaniu poczucia własnej skuteczności – jeżeli satysfakcjonującym stanem jest dopiero stan idealnej doskonałości, nie można oczekiwać niczego innego, jak nieustannego poczucia frustracji i klęski.

Tak więc warto przeanalizować swoje reakcje na sukcesy i porażki. Dostrzec, że czasami bilans naszych zysków i strat jest wyraźnie na plusie, a tymczasem czujemy się tak, jakbyśmy ledwo chronili się przed przegraną, i nie wierzymy w to, że umiemy sobie dobrze radzić.

Bandura podkreśla, oczywiście, że informacja płynąca z własnego działania nie jest jedynym źródłem rozwoju poczucia własnej skuteczności. Także obserwacja działań innych, perswazja, stan emocjonalny oraz fizyczny w danym momencie wpływają na to, jak człowiek ocenia poziom własnych możliwości.

Szczególne znaczenie ma uczenie się określane mianem modelowania: obserwując swoich rodziców i opiekunów, dzieci nie tylko wnioskują, jakie działania są pochwalane, a jakie ganione, ale też uczą się o źródłach sukcesów i porażek. Jeśli opiekunowie wierzą w siebie, pobudza to wiarę w siebie u dzieci. I odwrotnie.

Wpływ naszych rodziców, choć może być niekiedy ciężarem i utrudnieniem w budowaniu wiary w siebie, nie jest czymś w rodzaju wyroku. Poczucie skuteczności można wzmocnić w każdym momencie i każda osoba ma na to szansę.

Zawsze działa na nas przykład płynący z zachowania innych osób. Stąd może wynikać rada, iż warto otaczać się ludźmi aktywnymi. Nawet jeśli wprost nas do niczego nie zachęcają, samo obcowanie z nimi zachęca do działania.

Zgodnie z powiedzeniem, iż w zdrowym ciele zdrowy duch, badacze rzeczywiście wykazali, że ludzie, którzy czują się zdrowsi i sprawniejsi, jednocześnie bardziej wierzą w swoje możliwości działania. I tu wpływ jest zdecydowanie dwustronny, bo od poziomu skuteczności zależy fizyczne samopoczucie i chęć dbania o siebie.

Mówi się, że wiara może przenosić góry. Jak widać, wiara w siebie ma moc szczególną.

.

Magdalena Kaczmarek


Lubisz dostawać prezenty?
Aktualne informacje z Psychologii Sprzedaży w Twojej skrzynce.
Plus mnóstwo ciekawych materiałów, video wykładów, ebooków
oraz specjalnych zaproszeń na dobre szkolenia.
Zapisz się do naszej Bazy Wiedzy.
Naprawdę warto!

Przy okazji zapraszamy do skorzystania z naszej oferty