Dlaczego ONI nie kupują mojego pomysłu?


Kompetencje, Komunikacja / poniedziałek, Marzec 20th, 2017

Czytałam ostatnio ciekawy raport, przygotowany przez Economist i firmę Marketo. Dotyczy on wizji marketingu oraz roli marketerów w czasie następnych 5 lat. Rozmówcy zgadzają się, że wzrasta znaczenie tej dziedziny w biznesie. Dla Was to pewnie ewidentny wniosek. Drugi może być mniej oczywisty – skuteczni marketerzy powinni biegle wykorzystywać umiejętności z zakresu komunikacji.

O co chodzi?

O komunikację wewnątrz firmy, prowadzoną w związku z projektami. To bardzo ważna część codziennej, osobistej sprzedaży pracowników. Mam wrażenie (nie tylko ja), że często niedoceniana.

Od dawna zajmuję się marketingiem, dlatego w tym wpisie odniosę się do tego obszaru. Ale te  wnioski możesz odnieść do innych działów. To uniwersalne zdarzenia, więc sposób pracy z nimi także jest uniwersalny.

Uwaga: od dziś wszystkim będzie lepiej!

Co konkretnie mam na myśli?

Wyobraźmy sobie typową sytuację rozpoczęcia nowego projektu.

Będzie on dotyczyć całej firmy. Prowadzący przedsięwzięcie – pełni entuzjazmu – zwołują spotkanie z decydentami. Dlaczego? Ponieważ będą potrzebować ich pomocy – wkładu pracy  pracowników ich działów. Na zebranie przychodzi kilka osób. Część z nich od razu łypie podejrzliwie po sali lub przybiera pozę „a co mnie to wszystko obchodzi”. Inni na początku słuchają z zainteresowaniem, ale po paru minutach bardziej interesuje ich telefon, rozmowa czy żartowanie z siedzącym obok kolegą. Ostatnia rzecz, na jaką mają ochotę, to słuchanie o przełomowym (Znowu! Który to już raz?) dla całej organizacji projekcie.

Prowadzący dwoją się i troją, aby zmienić te zachowania, ale niewiele osiągają. Po zebraniu większość rozchodzi się z poczuciem, że niepotrzebnie straciła cenny czas.

Wyobraź sobie, że prowadzisz to spotkanie.

Wracając do pokoju lub innego miejsca pracy, czujesz się, jakby przejechał po Tobie walec. Walec obojętności, ignorancji i braku zrozumienia. Czujesz też żal. Przecież wkładasz w to tyle wysiłku, a ci niewdzięcznicy tego nie doceniają!

Co wtedy myślisz?

Czemu nie słuchają? Dlaczego się nie angażują? Czemu ciągle mają obiekcje? Czy mogliby chociaż raz spojrzeć na to inaczej i z większym entuzjazmem?

 Myśl inaczej i pytaj o swoje umiejętności

Jeśli chcesz przezwyciężyć myślenie wyłącznie o swoim złym samopoczuciu – bardzo dobrze.

Po pierwsze: czy chcesz dowiedzieć się, co tak naprawdę się stało?

Znalezienie odpowiedzi zależy od Ciebie – od tego, jakie pytania zadasz sobie w tej sytuacji.

Ja postawiłabym takie:

  • Czy moja prezentacja była interesująca dla wszystkich? Czy sprawnie posługiwałam się słowami i obrazami – tak, aby zaangażować różne zmysły słuchaczy?
  • Czy przedstawiłam korzyści z projektu z perspektywy różnych działów?
  • Czy może skupiłam się za bardzo na szczegółach, które znużyły słuchaczy?
  • Na ile dobrze wykorzystałam czas uczestników – sądząc po ich reakcjach?
  • Co mogłam zrobić lepiej? Co zrobię lepiej na przyszłość?

Nie wchodzę w rolę Wujka Dobra Rada. Wiem, o czym mówię. Kilka lat temu prowadziłam duży projekt, który wymagał współpracy i zaangażowania osób z innych działów oraz różnych firm zewnętrznych. Była to dla mnie dobra lekcja zrozumienia, że każda strona w inny sposób interpretuje wiadomości. Przekonywałam się o tym zwłaszcza w momencie niepowodzeń oraz błędów, które są naturalną częścią procesu tworzenia.

Ważnym wyzwaniem okazało się także zmotywowanie zespołu. Jego członkowie po serii niepowodzeń czuli zniechęcenie do całego przedsięwzięcia. Co mi wtedy pomogło? Wyobrażenie, jak oni mogą się czuć. Stwierdziłam, że potrzebne jest spotkanie i rozmowa na temat ich zmęczenia tą sytuacją. Okazało się to bardzo pomocne w tym projekcie.

Odróbmy pracę domową

Wracając do wątku, który poruszyłam na wstępie.

My – marketerzy – zajmujemy się komunikacją. Uważam więc, że powinniśmy odrobić własną  pracę domową.

Co mam na myśli? Chodzi o uczciwą odpowiedzieć na pytanie: na ile swoim przykładem świadczę o jakości komunikacji?

Jeśli zajmujesz się marketingiem i nie starasz się wejść w buty różnych odbiorców, nie będziesz wiarygodny wewnątrz firmy. Twoi współpracownicy dojrzą lukę lub usłyszą rozdźwięk między Twoimi słowami (mówionymi lub pisanymi) a czynami.

Moja sugestia: przysłuchaj się temu, co mówisz. Zrób audyt pisemnych komunikatów. Niech będą to różne treści: e-maile do kontrahentów, rozmowy ze współpracownikami, teksty przygotowywane na rzecz firmy.

Z doświadczenia wiem, że autodiagnoza na początku jest niełatwa i mało przyjemna. Jeśli przyjrzysz się swoim schematom komunikacji i spróbujesz je choć w pewnym stopniu zmienić, zobaczysz różnicę. Wiem, że odbiorcy Twoich komunikatów także.

Jeśli wydaje Ci się to przytłaczające, zawsze możesz poszukać wsparcia specjalistów.

.

apadzik-wolos-akcja-komunikacjaAgnieszka Padzik-Wołos | Ekonomistka z zacięciem humanistycznym – lepiej przyswaja beletrystykę niż wiadomości gospodarcze. Od ukończenia studiów zajmuje się komunikacją marketingową. 12 lat przepracowała w branży funduszy inwestycyjnych. Obecnie menedżer i trenerka w projekcie Lekcja Pisania. Dodatkowo rozwija własny projekt Akcja Komunikacja. Przeciwniczka gotowych recept i słów-wytrychów. Fanka sedna spraw, jasnej komunikacji oraz nieskomplikowanych relacji międzyludzkich. Aby rozplątywać te zawiłości i dojść do swojego sedna, ukończyła studia Coaching profesjonalny na Akademii Leona Koźmińskiego. Uważa, że myślenie coachingowe bardzo pomaga w biznesie – także w komunikacji marketingowej i pisemnej. Od 4 lat prowadzi swój blog prywatny, choć ostatnio z niską częstotliwością :-) Uwielbia spędzać czas we Włoszech, które są dla niej esencją dobrej kuchni, wina i smakowania życia.

.

 

Dodaj komentarz