Co i dlaczego zabija naszą kreatywność?


Rozwój / wtorek, Wrzesień 4th, 2018

Określenie ram czasowych, kiedy zadanie ma być wykonane, jest podstawą planowania. Bez tego elementu trudniej jest osiągać cele – pewna doza presji czasu przydaje się, aby obowiązki po prostu się nie rozmyły. Jak się jednak okazuje, może na tym cierpieć nasza kreatywność

Neurobiolog John Kounis jest zdania, że deadline – czyli z góry określony termin, w którym jakieś zadanie ma być skończone – co prawda wzmaga produktywność, lecz może jednocześnie sabotować naszą zdolność do kreatywnego myślenia.

Kreatywność osiąga najwyższy poziom wtedy, kiedy jesteśmy spokojni, zadowoleni i nie rozpraszają nas stresory. A presja czasu dla wielu okazuje się główną przyczyną stresu w pracy.

– Kiedy jesteś w dobrym nastroju, jesteś bardziej wrażliwy na wychwytywanie z podświadomości różnych pomysłów i kiedy to się dzieje, dostajesz w nie wgląd – mówi Kounis. Zdaniem neurobiologa, kiedy z kolei jesteśmy w złym nastroju, podążamy za tym, co najsilniejsze na dany moment. Sprawia to, że nasze myślenie jest bardziej prostolinijne.

Nieprzekraczalny termin osiągnięcia danego celu może, według Kounisa, „wywołać niepokój i zmienić naszą strategię poznawczą na analityczny tryb myślenia”. Co, jak zostało nadmienione wcześniej, bywa korzystne w przypadku wykonania zadania szybko i poprawnie; nie sprawdza się jednak w przypadku obowiązków, które wymagają kreatywnego łączenia dostępnych informacji i inwencji twórczej. Tony Buzan, twórca koncepcji mapowania myśli, twierdzi: „Myślmy intensywnie – ale wtedy, gdy jesteśmy zrelaksowani. Dobre pomysły nie rodzą się z napięcia. Zawsze w pierwszej kolejności należy zadbać o swoje samopoczucie”.

Narzucanie pracownikom, od których wymaga się kreatywności, bardzo sztywnych ram czasowych prawdopodobnie da gorsze rezultaty, niż ustalenie bardziej luźnego terminu przy jednoczesnym nacisku na to, by zadanie było wykonane dobrze, a niekoniecznie jak najszybciej. Kounis zauważa przy tym, że myślenie kreatywne nie jest grosze ani lepsze od analitycznego – po prostu przydaje się w innych kontekstach.

Neurobiolog porównuje kreatywność do kota – nie da się mu nakazać, aby przyszedł, ale można go zachęcić. Najlepiej poprzez zadbanie o pozytywny stan umysłu, przyjazne otoczenie (im mniej kanciastych obiektów, tym lepiej), wypoczynek i… pozwolenie sobie na nie robienie niczego. Oczywiście w zdrowych dawkach.

.

Wojciech Maroszek|Forbes.pl

Dodaj komentarz