Bajka z przydatnym morałem

Między dwiema potęgami jakimi były mroźny
Wiatr Północny i Słońce rozgorzał wielki spór.
Każdy z żywiołów twierdził, że jest najpotężniejszy.

Wicher dmuchał na chmury i zasłaniał Słońce.
Słońce zaś wyglądało zza chmur
i swoimi ciepłymi promieniami ogrzewało mroźne podmuchy Wiatru sprawiając,
że nie były one już tak groźne.

Jednak spór musiał zostać rozstrzygnięty.
Wiatr ujrzał idącego po ziemi wędrowca i zaproponował,
że ten zostanie uznany za potężniejszego,
kto pozbawi człowieka jego płaszcza.

Wiatr nie czekał nawet na słowa zgody od Słońca.
Zaczął silnie dmuchać próbując swoją ogromną siłą zerwać odzienie z wędrowca.
Człowiek jednak z powodu mrozu jeszcze ściślej otulał się płaszczem.

Wtedy, z uśmiechem na swej okrągłej twarzy,
Słońce wychyliło się zza chmur.
Zaczęło delikatnie ogrzewać swymi promieniami utrudzonego wędrowca.

Robiło się coraz bardziej przyjemnie, coraz cieplej i cieplej.
W końcu człowiekowi zrobiło się tak ciepło,
że postanowił ściągnąć z siebie swój płaszcz.

Słońce swoim mądrym podejściem zwyciężyło zawody i udowodniło,
że prawdziwa potęga nie tkwi w brutalnej sile,
lecz w łagodności, którą dzielimy się z innymi.

Ezop