5 sposobów, żeby naprawdę odpocząć w Majówkę.

Jak to zrobić, by rzeczywiście odpocząć? Żeby wyhamować szybciej, niż dopiero w czwartym dniu? Jakie są proste sposoby, by nasz zmęczony umysł i ciało mogły się skutecznie zresetować? Psychologia daje nam kilka rzeczowych odpowiedzi!

Majówka w trakcie – niektórzy z nas już dawno zdecydowali, co będą robić w tym czasie, a inni złoszczą się na siebie, że znów nic nie zaplanowali. Jeszcze inni po prostu traktują te dni zwyczajnie lub po prostu idą do pracy. Bądź co bądź, 6-dniowy długi weekend to okazja do naprawdę dobrego odpoczynku, który naładuje nasze akumulatory na kolejne miesiące pracy.

1. PLANUJ

Ta prosta metoda, jaką jest planowanie, zwiększa szanse realizacji Twojego pomysłu na odpoczynek o kilkadziesiąt procent. Usiądź, weź kartkę i daj sobie pół godziny na zaplanowanie tego, co będziesz robił w te dni. W jaki sposób najskuteczniej odpoczywasz? Co jest Twoim osobistym najbardziej efektywnym resetem? Wybierz to, wpisz na listę i zaplanuj konkretny czas i sposób realizacji!

Znamy przecież dobrze ten stan, gdy kilka wolnych dni totalnie się rozjeżdża, a my pod koniec mamy poczucie, że nie tylko nic nie zrobiliśmy, ale jeszcze się tym nicnierobieniem bardzo zmęczyliśmy. Po co do i tak już dużego zmęczenia dodawać jeszcze kolejne zmęczenie naszym własnym niezorganizowaniem? Zaplanuj swoje pomysły – bo to, co napisane, dla naszego umysłu staje się namacalne, realne i… możliwe do zrealizowania.

2. NIE PLANUJ

Jak to nie planuj, skoro przed chwilą mówiłam planuj? No właśnie tak – nie planuj. Jeśli jesteś neurotycznym typem, który nawet w dni wolne nie potrafi wrzucić na luz, tylko denerwuje się, że musi zrobić to i tamto, i że dobrze byłoby też gdzieś wyjechać, a może spotkać się ze znajomymi, a może generalne porządki, a może…

To absolutnie nie planuj nic i… weź na wstrzymanie! Zrób sobie dzień wolny od jakiegokolwiek przymusu, powinności, konieczności. Bądź dla siebie łagodny: śpij długo, jedz śniadanie przez dwie godziny, popatrz przez okno. To taki klasyczny day-off, gdzie wszystko, co się dzieje, dzieje się powoli, spokojnie i spontanicznie. Zobacz, jak bardzo może Cię zaskoczyć jakość życia bez przymusu.

3. ZMIEŃ MIEJSCE

Nie doceniamy potężnego wpływu otoczenia na nasz nastrój i chęci do życia. Nie widzimy, że czasem prosta zmiana w przestrzeni dokonuje rewolucji w naszym myśleniu. Pamiętam, gdy ktoś dawno temu podzielił się ze mną prostym sposobem na doła – powiedział tylko: Zrób coś innego. Ok, ale co?

Nie mogłam zrozumieć, dopóki nie wypróbowałam. Gdy leżałam w łóżku zapłakana – wychodziłam do ludzi lub na mszę. Gdy od kilku godzin siedziałam przed komputerem i miałam blokadę twórczą – szłam pobiegać. Gdy byłam zmęczona miastem – jechałam do lasu. Tę banalną zasadę poznał każdy z nas, kto pojechał w końcu na urlop, przeprowadził się lub po prostu wyszedł z domu. Nasz mózg potrzebuje odmiany, by mu się chciało!

4. ZRÓB COŚ  INACZEJ

Choćby jedną rzecz, spróbuj. Chodzisz na msze zawsze do Dominikanów, idź do Jezuitów. Zawsze na śniadanie jesz płatki, zjedz jajecznicę. Zawsze kupujesz szare ciuchy, kup coś czerwonego. Ta prosta metoda ma pomóc Ci nieco odświeżyć swoje życie, wydobyć je z rutyny i dać Ci doświadczenia, o których jeszcze nawet nie wiesz, że mogą zmienić Twoje życie.

Głupotą jest robić ciągle to samo i oczekiwać różnych rezultatów – powiedział Einstein. I jest to brutalna prawda o nas – narzekamy, że nie możemy znaleźć żony/męża, ale skoro od kilku lat chodzimy tymi samymi ścieżkami, to nie powinniśmy się dziwić. Złościmy się na siebie, że życie przecieka nam przez palce, ale skoro nie decydujemy się na nowe zachowania, to nie możemy oczekiwać, że nagle życie zacznie nam samo z siebie dostarczać wrażeń. Efekt końcowy w postaci zmiany wymaga od nas wejścia w dotąd nieeksplorowane obszary. Możliwe, że Twój umysł potrzebuje w końcu czegoś innego, by odpocząć!

5. SIEDŹ I PATRZ

Zmęczeni absurdalnym pośpiechem, nadmiarem bodźców i życiem pełnym obowiązków nie umiemy już nawet na chwilę się zatrzymać, a gdy to zrobimy, to wpadamy w dziwny niepokój i szybko szukamy kolejnych bodźców. Mózg, który żyje w nieustannym nadmiarze, nie tylko nie jest w stanie się regenerować, ale też jego wydolność stopniowo spada. Oznacza to, że jeśli go nie odbodźcujemy, to prędzej czy później zamanifestuje się to w spadku energii i motywacji.

Proste pytanie: kiedy ostatnio po prostu usiadłeś i patrzyłeś? Kiedy zatrzymałeś się i oddałeś się pozornie bezcelowej aktywności? Ja zrobiłam to niedawno – w swoim fotelu, w którym siadam po ciężkim dniu zazwyczaj po to, by coś obejrzeć, tym razem usiadłam bezcelowo. Zgasiłam niepotrzebne światła i… siedziałam 20 minut.

Zdumiewające było dla mnie odkrycie, że nie siedziałam tak już od bardzo dawna! Niewiele trzeba było – jedynie te 20 minut siedzenia i skupiania na tu i teraz, by uspokoiło się coś we mnie na bardzo głębokim poziomie. Ta prosta metoda uważności czyni cuda – spróbuj!

*

„Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno” (Mk 6, 30-32)

(Wpis ukazał się pierwotnie na blogu Żyj po Bożemu)   Maja Krzemień | www.deon.pl 

Polecamy i zapraszamy do wspołpracy: